Autor Wątek: Ciekawy artykuł  (Przeczytany 8340 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

krzysl79

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 153
Ciekawy artykuł
« dnia: Lipiec 28, 2008, 21:21:35 »
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomo....at.html

Ciekawe dlaczego nie przeprowadzono badań ponownych-lobby?
Mateusz 16.09.2005

magda12

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 716
    • http://www.nadzwyczajne-dzieci.org.pl
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #1 dnia: Lipiec 28, 2008, 21:36:52 »
No bardzo ciekawy artykuł, hmmm zle powiedziane bardzo przerażający artykuł...

Hmmmm... Oczywiscie, że lobby nie widze innej przyczyny ponownego nie zbadania ciała... Wyobrażacie sobie co to by znaczyło 21 lat gdyby lekarze, patolodzy i inny z tej dziedziny stwierdzili, że szczepionki mogą prowadzić do śwmierci?'<img'> W 1998 roku Bozene w Polsce wysmiano, gdy mówiła jakie mogą po nich powikłania a jescze 10 lat wczesniej to nie było nawet do pojecia w glowach....
www.nadzwyczajne-dzieci.org.pl

mama Igorka XII 2000r. i Kacperka III 1998 '<img'>

"Niezmienne w życiu jest tylko to, że zawsze coś się zmienia..."

Abi81

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 652
    • http://abivien.pl/
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #2 dnia: Lipiec 28, 2008, 21:52:58 »
Przerażające po prostu...
nie ma sprawiedliwości...  ':down:'

krzysl79

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 153
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #3 dnia: Sierpień 13, 2008, 22:44:09 »
AUTYZM PO SZCZEPIENIACH

Kongres Stanów Zjednoczonych bada bezpieczeństwo szczepionek
U dwójki wnucząt amerykańskiego kongresmana Dana Burtona wystąpiły negatywne reakcje na szczepionki. Jego nowo narodzona wnuczka była bliska śmierci po zaszczepieniu przeciw zapaleniu wątroby typu B. Jego jedyny wnuk, na oczach kongresmana, zachorował na autyzm wkrótce po otrzymaniu federalnie zalecanych i obowiązkowych w tym stanie szczepionek. Bez szczegółowego wyjaśnienia, co się znajduje w aplikowanych szczepionkach, jego rozmowny, żywy, przyjazny i zdrowy wnuk, Christian, został wystawiony na działanie bardzo dużej ilości rtęci w tychże szczepionkach i po kilku dniach miał już objawy autyzmu.
18 czerwca 2002 r. Komisja ds. Reformy Rządowej, pod kierownictwem kongresmana Dana Burtona, zajęła się sprawą bezpieczeństwa szczepionek, w tym związanego ze szczepieniami autyzmu. Cytujemy fragmenty wstępnego oświadczenia kongresmana Burtona wygłoszonego 18 czerwca 2002 r.

EPIDEMIA AUTYZMU
Jesteśmy tu dzisiaj, by mówić o epidemii autyzmu. Używam słowa „epidemia” nie bez powodów. Zazwyczaj myślimy o epidemiach odnośnie chorób zakaźnych. Jednak chorobę uznaje się za epidemię, gdy nagle liczba jej przypadków jest wyraźnie powyżej normy.
Przed dziesięciu laty uważano, że autyzm występuje u jednej na 10,000 osób w USA. Gdy Komisja rozpoczęła w 1999 r. swe badania problemu, uważało się, że autyzm występuje u jednego na 500 dzieci. Oznacza to 20-krotny wzrost. Dzisiaj jednak ta liczba wydaje się jeszcze wyższa. [...] W ocenie Krajowych Instytutów Zdrowia (NIH) na autyzm choruje jedno na 250 dzieci i występuje on czterokrotnie częściej u chłopców niż u dziewcząt. Oznacza to, że w tym kraju mniej więcej jeden na 156 chłopców w wieku od 1 do 11 lat jest autystyczny. Ostatnie doniesienia z Tajlandii wskazują na to, że żyje tam 100,000 dzieci z autyzmem. W 1999 Wydział Zdrowia East Surrey w Wielkiej Brytanii informował, że w okręgu tym jeden na 69 chłopców był autystyczny. [..]
Gdy po raz pierwszy zajęliśmy się tym problemem, skontaktowały się z nami tysiące rodziców. Wiele poinformowało nas, że ich dzieci były całkowicie normalne przed otrzymaniem szczepionek i stały się autystyczne w kilka dni lub tygodni po zaszczepieniu. Dostrzegliśmy także dramatyczne podobieństwo w tych przypadkach późnego wystąpienia autyzmu. U wielu z tych dzieci stwierdzono niezwykle wysoki poziom metali ciężkich w organizmie. Wystąpiły zaburzenia działania systemu immunologicznego oraz utrzymujące się zakażenia drożdżakami. Jedzenie przez nie potraw zawierających pszenicę lub produkty mleczarskie może prowadzić do gwałtownego pogorszenia zachowania. Taki sam negatywny efekt może mieć wystawienie na działanie chemikaliów, nawet perfum. Wiele dzieci ma chroniczną biegunkę. NIH oraz Ośrodki Zwalczania Chorób (CDC) muszą sfinansować badania w celu wyjaśnienia tych spraw.
Autyzm pojawił się w mej rodzinie i wielu z was wie już o tym. Mój wnuk Christian był normalny i zdrowy do drugiego roku życia. Chodził, rozmawiał, patrzył ludziom w oczy, lubił chodzić do centrum handlowego i robić to wszystko, co lubią dwuletnie dzieci. I nagle, wkrótce po otrzymaniu obowiązkowych szczepień, stał się innym dzieckiem. Już więcej nie mówił. Nie patrzył nikomu w oczy. Płakał bez końca. Bił głową w ścianę. Zaczął biegać w kółko klaszcząc rękami, miał chroniczną biegunkę i poważne problemy z żołądkiem. Teraz wiemy, że była to negatywna reakcja na szczepionki. Wiemy te¿, że mógł otrzymać więcej rtęci, niż uważa się za ilość bezpieczną, znacznie więcej, zgodnie z federalnymi standardami. To zatrucie rtęcią przyczyniło się do negatywnej reakcji.
Jak dotychczas, NIH i CDC nie biorą pod uwagę możliwości istnienia takich powiązań. Instytut Medycyny (IOM) stwierdził, że dostępne dane naukowe są niewystarczające, by potwierdzić lub wykluczyć powiązanie między autyzmem i szczepionką MMR lub thimerosalem, środkiem konserwującym (zawierającym rtęć) stosowanym w szczepionkach dla dzieci. Uważają oni jednak, że powiązanie jest biologicznie prawdopodobne. IOM wezwał do wykonania więcej badań w tej dziedzinie. Jednym z powodów naszego dzisiejszego spotkania jest zapewnienie, że takie badania będą przeprowadzone i przeprowadzone raczej teraz niż za 10 lat, gdy znacznie więcej tysięcy dzieci zachoruje na autyzm.
Rodzice - których syn lub córka jest autystyczna od urodzenia, z powodów genetycznych, lub też stanie się autystyczna pod wpływem czynników środowiskowych, takich jak szczepionki czy coś innego – stają przed trudniejszym wyzwaniem niż ułożenie puzzla z 500 fragmentów. Stają przed zadaniem ułożenia puzzla życia własnego dziecka, fragment po fragmencie. Czy zakładacie specjalne zamki na drzwi i okna oraz system alarmowy, bo obawiacie się, że dziecko gdzieś pójdzie z domu? Czy musicie założyć kłódkę na szafkę w kuchni, by chronić żywność, która wprowadzi dziecko w spiralę bez wyjścia? Jakiej żywności czy suplementów żywnościowych będzie potrzebować twe dziecko? Jak znajdziecie potrzebne usługi? Czy wasze dziecko musi się nauczyć języka migowego? Czy potrzebna jest terapia behawioralna? Gdzie można znaleźć wykwalifikowanego terapeutę mowy? Jak za to wszystko zapłacić? Jak przebrnąć przez labirynt szkolnictwa? Jak znaleźć czas dla pozostałych dzieci? Co się stanie, gdy dziecko dorośnie?
Fragment oświadczenia Lee Grossmana, Prezesa Amerykańskiego Towarzystwa Autystycznego
Roczne koszty leczenia autyzmu w Stanach Zjednoczonych wahają się od 20 do 60 miliardów dolarów. Autyzm szerzy się w tempie od 10 do 17 procent każdego roku. Biorąc pod uwagę te liczby, koszty związane z autyzmem mogą za 10 lat wynieść od 50 do 300 miliardów dolarów rocznie. Po 60 latach zajmowania się tym problemem rząd federalny wydaje obecnie 75 milionów na badania, podczas gdy w rzeczywistości jest to, skromnie licząc, problem rzędu 20 miliardów dolarów. Po 60 latach takiego podejścia nie mamy zidentyfikowanych przyczyn autyzmu, nie mamy żadnych sprawdzonych metod leczenia czy terapii. Trzeba zrobić zasadniczo więcej w związku z tym narodowym zagrożeniem i musimy przeznaczyć zasadniczo więcej pieniędzy na odkrycie przyczyn i skutecznego leczenia.
[¬ródło: THE AUTISM EPIDEMIC – Is the NIH and CDC response adequate? Hearing before the Committee on Government Reform, House of Representatives (Czy reakcja NIH I CDC jest odpowiednia? Przesłuchanie w Komisji Izby Reprezentantów ds. Reformy Rządowej,18 kwietnia, 2002. Serial No. 10
Mateusz 16.09.2005

krzysl79

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 153
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #4 dnia: Sierpień 13, 2008, 22:45:36 »
Autyzm a drożdzaki

Artykuł
 
Infekcja Candidą albicans jako przyczyna autyzmu - opis przypadku.
¬ródło: Ewa Szmytkowska; KTA o/Gdańsk; W: Dziecko Autystyczne, XIV Ogólnokrajowy Dzień Rehabilitacji Dziecka, Wrocław 1990; Wydawnic
KTA o/Gdańsk
W ostatnich latach coraz częściej zauważa się, że liczne zakażenia są wywołane nie tylko przez bakterie i wirusy, ale także przez drożdżaki lub grzyby drożdżopodobne.
Z pracy dr Reginy Schoental/Cancer Research, lipiec 1979/ dowiedzieliśmy się, że metabolity niektórych pleśni powodują u zwierząt doświadczalnych uszkodzenia układu sercowo–naczyniowego i zawały serca. Z badań współczesnych /np. prof. Renwicka z Londynu/wiemy, że tzw. zaraza ziemniaczana wytwarza mykotoksyny silnie uszkadzające mózg: w Belfaście, gdzie zaraza ziemniaczana występuje znacznie częściej niż w innych regionach Irlandii 7-krotnie częściej rodzą się dzieci z najcięższą z anomalii, jaką jest bezmózgowie. Także powszechnie znana pod postacią pleśniawek u niemowląt Candida albicans jest zdolna do produkowania toksyn, które w sprzyjających warunkach mogą powodować trwałe zniszczenie systemu obronnego organizmu i atakować mózg.
 
Według amerykańskich danych przypuszcza się, że około 5 –10% autystycznych dzieci, tych, które były poddawane leczeniu antybiotykami, były we wczesnym wieku narażone na działanie promieni X lub jakąkolwiek terapię lekową, czy  na zanieczyszczające środowisko toksyczne substancje niszczące odporność organizmu, jest faktycznie niepokojonych przez infekcję Candidą albicans, a ich zachowanie będzie poprawiać się, gdy zastosuje się odpowiednie leczenie przeciwgrzybiczne. W USA, dzięki Los Angeles Times /25.09.1983/ rozgłos uzyskał przypadek Duffy Mayo. Ten chłopiec, dwukrotnie diagnozowany jako autystyczny, świetnie rozwijał się do 3 ½ roku życia, by potem, po infekcji uszu i po podanych antybiotykach nastąpił regres. Matka, szukając ratunku u lekarzy, szczęśliwie trafiła do alergologa Alaina Lewina, który stwierdził, że system immunologiczny chłopca był wielokrotnie uszkadzany. Fakt, że Duffy był leczony antybiotykami skłonił go do przypuszczenia, że ma do czynienia z szczególnie ostrym przypadkiem kandydozy. Leczenie i stosowanie specjalnej diety dało cudowny efekt i dziś Duffy jest żywym, wspaniale rozwiniętym dzieckiem z niewielkimi pozostałościami autyzmu.
Na prośbę wielu rodziców  Gianna Mayo – matka Duffiego zebrała i spisała objawy pacjentów z Candidą.
 
Oto one:
1.   Leczenia antybiotykami w bardzo wczesnym wieku przez dłuższy okres.
2.   Zatwardzenia, wzdęcia, biegunka, albo kombinacja tych trzech symptomów, szczególnie z biegunką mającą bardzo pieniste, śmierdzące stolce z kawałkami nie strawionego pożywienia.
3.   £aknienie węglowodanów, słodyczy, serów, chleba, albo unikanie kwaśnego pożywienia czy normalnych warzyw i białek.
4.   Obrzęk na rękach, twarzy, stopach; także klasyczne alergiczne „podbite oczy” (ciemne obwódki pod oczami).
5.   Zapach podobny do acetonu z ust, albo pleśniowy zapach zarówno z ust jak i z całego ciała. Także –wymioty z nie strawionym jedzeniem o takim zapachu.
6.   Skłonności do opryszczki z towarzyszącą gorączką i kilkoma (nielicznymi) pęcherzykami (2–3 razy w roku) –jednocześnie pogorszenie zachowania i innych objawów.
7.   Po spożyciu słodyczy czy węglowodanów –nadpobudliwość przez 15 –20 minut, przechodzące w senność (szczególnie widoczne u  bardzo małych dzieci).
8.   Zachowanie i inne objawy poprawiają się przy zmianie klimatu na suchy i ciepły. Pogorszenie –przy deszczu.
9.   Powtarzające się infekcje ucha  i górnych dróg oddechowych.
10.   Ataki „pijackiej” euforii, dziwne zachowanie, nieodpowiedni śmiech, chwiejność przy chodzeniu, zaburzona równowaga i koordynacja ruchów.  
Podobne przypadki u autystycznych dzieci opisuje w swojej książce „The Yeats Connection” William Crook –znany pediatra –alergolog z Knoxwill w Tenessi (USA).
Kiedy dwa lata temu po raz pierwszy usłyszałam o szczególnej toksyczności metabolitów Candidy albicans nie mogłam jeszcze przypuszczać, że także mój autystyczny synek –Mateusz –jest jedną z jej ofiar.
 
Mateusz od wczesnego niemowlęcia cierpiał na zaburzenie gastryczne. Badania laboratoryjne nie wykazywały na zakażenie bakteryjne, a leczenie różnymi środkami, także dużymi dawkami antybiotyków, nie dawały pożądanego efektu: biegunki wracały i wyniszczały organizm, który stawał się bardziej podatny na różne dziecięce infekcje. Mimo to chłopiec rozwijał się całkowicie poprawnie: siedział w wieku 7 miesięcy, chodził w wieku 1 roku, w wieku 10 miesięcy bawił się w kosi –kosi łapci, machał rączką „pa-pa” na dowidzenia, uśmiechał się i nawiązywał kontakt wzrokowy. Stopniowo jednak, w drugim roku życia, jego zachowanie zaczęło budzić niepokój: dziecko płakało bez wyraźnej przyczyny i trudno je było uspokoić, nie reagowało na swoje imię i polecenia, wzrastało jego pobudzenie ruchowe. Przy kolejnej i znów przewlekłej biegunce lekarz zdecydował o kompleksowym przebadaniu Mateusza w szpitalu. Stwierdzono tam, że przyczyną biegunek jest zespół złego wchłaniania, spowodowany, jak wówczas sądzono, infekcją dróg moczowych. Nadal nie ustalono przyczyny dramatycznego zachowania Mateuszka. Dramatycznego na tyle, że personel szpitala początkowo przypuszczał, że to przypadek głuchoty, a gdy badania laryngologiczne wykluczyły tę ewentualność –że ma do czynienia ze schizofrenią dziecięcą. Mateusz miał wtedy dwa lata. Czas, który działał na jego niekorzyść, nic nie zmieniał. Wracały biegunki, wchłanianie, mimo rygorystycznie przestrzeganej diety bezglutenowej i bezlaktozowej, było na tyle wadliwe, że różne dawki witaminy D3 nie przeciwdziałały zmianom krzywiczym w kościach klatki piersiowej. Wzrastała nadpobudliwość.
 
Konsekwentna dieta bezglutenowa i bezmleczna wpłynęła korzystnie na zmiany skórne: ustąpił rumień pieluszkowy, dolegliwe i trwałe odparzenia pośladków, pierwszy, jak się dowiedziałam po latach, objaw kandydozy, na który wówczas żaden z lekarzy nie zwrócił uwagi.
 
Kilka miesięcy później, po wystąpieniu wysypki na całym ciele dziecka, wyeliminowaliśmy z diety resztki białka krowiego (wołowina, cielęcina), co spowodowało także gojenie się nieładnie wyglądającej skazy na przegubie lewej rączki, gdzie skóra – warstwa po warstwie złuszczała się odsłaniając jasnoczerwone wnętrze. Ostatnie skórne zmiany jakie pozostały do dziś, choć bardzo złagodzone przez kurację antygrzybiczą, to blade, lekko wypukłe grudki, kiedyś gęsto rozsiane na wysokości mostka, pod pachami i na rączkach.
Pierwsza prowokacja białkiem krowim przeprowadzona gdy chłopiec miał 4 lata pokazała, że rezygnacja z diety jest niekorzystna. Mateusz dostawał po jednej łyżeczce twarożku przez 5 dni i w tym czasie hiperaktywność jego wzrastała do tego stopnia, że biegał, krzyczał i rozbijał się o ściany mieszkania: tak, jakby miał w piersi dynamit, który za chwilę musi eksplodować. Piątego dnia dołączyła się najdłuższa i najtrudniejsza biegunka z jaką przyszło nam się zmagać. Trwała 4 miesiące i była leczona, bez rezultatu, wszystkimi możliwymi środkami farmakologicznymi, łącznie z antybiotykami, a została zatrzymana dużymi dawkami flory bakteryjnej i pankreatyny.
 
Nie wiedziałam wtedy, a lekarz specjalista nie skojarzył faktów, że flora bakteryjna skuteczne konkuruje w przewodzie pokarmowym z Candidą albicans i jest używana jako środek wspomagający leczenie kandydozy.
Jak widać, zespół objawów Mateusza nie odpowiada w pełni zebranym przez matkę Duffiego. Przypuszczenie o grzybiczym podłożu autyzmu i ZZW Mateusza nasunął nam dopiero kwestionariusz diagnostyczny przygotowany przez Institut for Child Behaviour Research z San Diego (USA).
 
Oto zasadnicze pytania tego kwestionariusza:
 
5/ Czy dziecko było niepokojone przez pleśniaki?
odpowiedź:   -Tak-
6/ Czy cierpiało z powodu kolki jelitowej w niemowlęctwie?
-Tak-
7/ Czy cierpiało na rumień pieluszkowy?
-Tak-
8/ Czy zachowywało się gorzej w deszczowe dni albo w wilgotnych ciemnych miejscach?
-Tak-
9/ Czy cierpiało na grzybicę skóry i paznokci?
-Nie-
10/ Czy był niepokojony przez pokrzywki, wysypki, odparzenia, swędzenia lub miał inne skórne problemy?
-Tak-
11/ czy dziecko przechodziło przez infekcję ucha lub inne choroby, leczone antybiotykami?
-Tak-
 
Mateusz chorował kilkakrotnie na zapalenie uszu, 1x – płuc, wielokrotnie na infekcję górnych dróg oddechowych. Dostał antybiotyki po raz pierwszy jako półroczne dziecko i w przeciągu roku dostawał kolejno: Penicylinę, Polbicylinę, Colistin, Gentamecynę, Vibramecynę, Erytromecynę i Ampicylinę (dane wypisane  z karty w poradni pediatrycznej).
 
12/ Ważne:  Czy autyzm pojawił się u dziecka niedługo po kuracji antybiotykowej?
-  Biorąc pod uwagę pierwsze poważniejsze kłopoty z zachowaniem, jako symptomy autyzmu - Tak-
13/  Czy dziecko miało problemy gastryczne? Zaparcia?
- Dopiero w piątym roku życia, po prowokacji glutenem
Biegunki?
-Tak-
14/ Czy dziecko reagowało zachowaniem na dziwne zapachy, takie jak benzyna, farby, środki czyszczące?
-Nie-
15/ Czy dziecko ma duże łaknienie cukru i skrobi?
-Tak-
16/ Jakiego pożywienia dziecko łaknie najbardziej?
-Pisząc o sześcioletnim Mateuszu wymieniłam: biszkopt bezglutenowy i suchy ugotowany ryż –ostatnie z pokarmów w jego diecie zawierające odżywkę dla Candidy.
17/ Czy dziecko było narażone na ospę wietrzną przed prawdopodobnym początkiem infekcji Candidą?
-Nie-
    
Dalszym krokiem w diagnozowaniu Mateusza pod kątem kandydozy były analizy laboratoryjne: ilościowe posiewy kału wykazywały poziom 108 Candidy albicans. Lekarze uznali to za znamię ostrej infekcji i przystąpiliśmy do następnej, najważniejszej fazy: do leczenia, które przeprowadzono pod ścisłą kontrolą pani dr Elżbiety Mazur, ordynatora oddziału pediatrycznego Szpitala Morskiego w Gdyni Redłowie.
Muszę podkreślić, że Mateusz jest pierwszym w Polsce przypadkiem dziecka, u którego leczono infekcję Candidy albicans licząc na poprawę autystycznego zachowania. Zachodziła obawa, czy przyzwyczajony do toksycznych metabolitów Candidy organizm dziecka nie zareaguje reakcją wstrząsową: stąd przez pierwsze dni kuracji lek był podawany w szpitalu, gdzie pozostawaliśmy przez 2 –3 godzin. Mateusz otrzymywał Nizoral w dawce 1x dziennie po 100 mg (1/2 tabletki) przez okres 8 miesięcy, a następnie – po stwierdzeniu, że poziom Candidy zmniejszył się do 104 –po 50 mg dziennie – przez 2 miesiące.
 
Obok leczenia farmakologicznego konieczne było bardzo skrupulatne przestrzeganie diety. Do ograniczeń, które obowiązują Mateusza od drugiego roku życia, tj. diety bez glutenu i bez białka krowiego doszło bardzo ważne wykluczenie  spożycia cukru, a także glukozy i miodu. Przez pierwsze 6 tygodni kuracji wyłączyliśmy z diety także owoce.
 
Leczenie dietetyczne jest bardzo ważnym czynnikiem walki z Candidą albicans, która jak wszystkie drożdże zasila się cukrem i skrobią. Zatem, aby nie powodować jej wzrostu, zachodzi konieczność wyeliminowania z pożywienia pacjenta wszelkich cukrów: sacharozy (cukier buraczany, miód), fruktozy (owoce), laktozy (mleko i jego produkty). Wykluczyć trzeba także wszystkie produkty zawierające gluten (a więc produkowane z pszenicy, żyta, jęczmienia i owsa), oraz artykuły poddawane przed spożyciem wędzeniu, suszeniu, konserwowaniu, czy kwaszeniu, gdyż podczas tych procesów gromadzą się pleśnie.
 
Mateusz bardzo dzielnie znosił ograniczenia.
 
Początkowo codziennie, a potem raz w tygodniu zjawialiśmy się w szpitalu, gdzie pani doktor badała dziecko, szczególną uwagę zwracając na stan wątroby (Nizoral może uszkodzić ten organ). Co dwa tygodnie przeprowadzano badania krwi, także uwzględniając próby wątrobowe. Poza pewnym niepokojem dziecka w pierwsze dwie noce po podaniu leku i kilkudniowej biegunce w połowie leczenia, żadnych ubocznych działań podawania Mateuszowi Nizoralu nie stwierdzono.
Obecnie w stolcach dziecka nie odnotowuje się obecności Candidy. Skończyły się też tak uciążliwe biegunki, towarzyszące mu przez wiele lat.
 
Mateusz znacznie poprawił swoje zachowanie. Nadzwyczajny postęp nastąpił w sferze koncentracji uwagi, rozumienia mowy, kontaktu wzrokowego, kontaktów społecznych. Działania dziecka zaczęła cechować większa elastyczność –samorzutnie zrezygnował z kilku trudnych do przełamania przyzwyczajeń. Zaczął interesować się światem ożywionym –przedtem widział tylko przedmioty: Gdy rok temu, podczas spaceru w ZOO ucieszył go jedynie widok narzędzi do porządkowania terenu, to obecnie uwagę jego absorbowały przede wszystkim ptaki i zwierzęta.
Dopiero podczas leczenia zaczął czynić próby kontaktowania się z innymi dziećmi (przedtem ich nie zauważał), chętnie przebywa w towarzystwie swoich braci i ich kolegów. Stał się czuły i spragniony pieszczot.
 
Chociaż nadal łatwiej komunikować mu się bezsłownie, stara się coraz częściej używać słów. Niedawno po raz pierwszy powiedział „mama”. Coraz chętniej reaguje na proste polecenia i niewątpliwie stał się bardziej podatny na działania edukacyjne. Znacznie zmniejszyło się jego pobudzenie ruchowe. Tempo, w jakim zaczął nadrabiać zaległości zdaje się dawać nam nadzieję, że stan dziecka nadal będzie się poprawiał.
Leczenie Nizoralem skończyliśmy 22 marca 1990 roku. W tej chwili jedynym środkiem leczniczym jest dieta, która ma, przypuszczam, ogromne znaczenie nie tylko dla Mateusza, ale dla wielu dzieci autystycznych.
 
                               Bibliografia
-          Aleksandrowicz J., Duda H.: U progu medycyny jutra, Warszawa 1989, PZWL.
-          Crook W.G.: The Yeats Connection, New York 1986.
-          Campbell D.G.: The Cruel trick that nature played on young Duffy Mayo, Los Angeles Times 1983.09.25.
-          Rimland B.: Candida –caused autism?, Autism Research Review International, 1988 nr 2.
Mateusz 16.09.2005

krzysl79

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 153
Mateusz 16.09.2005

neoaferatu

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 2809
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #6 dnia: Sierpień 23, 2008, 13:00:54 »
Lekarze starają sie nie dopuścić do zlikwidowania masowych szczepień, bo to daje im nieprawdopodobne zyski. A że swoich dzieci nie szczepią to też problemu nie mają. Z tym dzieckiem które zmarło na skutek zaszczepienia to prawdziwy skandal. Już dzisiaj używa się nazwy Poszczepienny Syndrom Śmierci £ózeczkowej  - słyszę tą nazwę coraz częściej.
Neo Aferatu

Abi81

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 652
    • http://abivien.pl/
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 25, 2008, 01:17:53 »
Synek mojego wojka mial 3 dni jak zmarl w szpitalu... po szczepieniu.
Ja w wieku 4 lat tez zostalam zaszczepiona i ustala akcja serca, robili mi masaz, to chyba byla jakas zapasc. Kazde ukłucie igla zle znosze, zawsze mdlalam przy pobieraniu krwi, robilam sie blada i totalnie tracilam swiadomosc, teraz jakos sie trzymam, ale koniecznie musze lezec, na siedzaco nie recze za siebie. Natomiast "smrot" gabinetu pobran, laboratorium zawsze kojarzy mi sie ze smiercia i chyba moja podswiadomosc tak reaguje, ja mysle po prostu ze uklucie igla = smierc.

krzysl79

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 153
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #8 dnia: Wrzesień 02, 2008, 23:46:58 »
Mateusz 16.09.2005

krzysl79

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 153
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 23, 2008, 10:27:09 »
Mateusz 16.09.2005

krzysl79

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 153
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 03, 2008, 20:25:54 »
Szczepienia - czyżby największa pomyłka medycyny XX wieku?

Primum non nocere

Omawiany poniżej problem dotyczy tylko i wyłącznie przymusowych
>szczepień. Nie jest dyskutowana celowość podawania szczepionki po
>ukąszeniu przez wściekłego psa czy też ludziom wyjeżdżającym w tereny
>objęte epidemią cholery.
>>
>>
>>Jednym z czynników oceny skuteczności podawania szczepionek jest
>prawdopodobieństwo wystąpienia powikłań, czasami eufemistycznie zwanych
>efektami ubocznymi.
>>
>>Możliwości wystąpienia reakcji ubocznych po podaniu szczepionki DPT
>(przeciw błonicy, kokluszowi, tężcowi) są jak 1 - 1750, podczas gdy
>możliwość śmierci z powodu zachorowania na koklusz jest jak 1 - 5 000
>000.
>>
>>Pomimo, że oficjalne autorytety w dziedzinie zdrowia publicznego
>zapewniają nas o bezpieczeństwie i skuteczności szczepień, to jednak
>Food and Drug Administration - FDA (odpowiednik Państwowego Zakładu
>Higieny w Polsce ale o wiele lepiej wyposażonego w argumenty prawne)
>oraz Centers for Disease Control - CDC przedstawiają doniesienia, które
>przeczą temu w sposób zdecydowany. W rzeczywistości spadek ilości
>zachorowań wyprzedził całą epokę szczepień. Natomiast lekarze donoszą o
>tysiącach wypadków reakcji ubocznych związanych z podawaniem
>szczepionek, a także o wypadkach zgonów z powodu szczepień.
>>
>>Jak można się zorientować, wprowadzenie szczepień i antybiotyków nie
>miało praktycznie znaczenia dla populacji. Spadek liczby zgonów na
>wymienione choroby zaobserwowano 4 pokolenia wcześniej.
>>
>>Pomimo bardzo dobrze udokumentowanych wypadków powikłań po
>szczepieniach nie informuje się pacjentów o możliwości ich wystąpienia.
>>Pomimo, że szczepienie jest rękoczynem na ciele pacjenta, chory nie
>musi podpisywać zgody na wykonanie tego zabiegu, wręcz przeciwnie, jest
>zmuszany pod groźbą kary sądowej. Jak można prześledzić, choroby zakaźne
>mają coraz mniejsze znaczenie, jako przyczyna zgonów. Wyraźnie jest to
>widoczne przed erą antybiotyków i szczepień. Stwierdza się natomiast
>wzrost w sposób alarmujący udział chorób antropogennych. Również czas
>życia w minionym okresie trzech pokoleń nie uległ według danych WHO
>wydłużeniu.
>>
>>Poniżej przedstawiono kilka najczęściej funkcjonujących w
>społeczeństwie mitów na temat szczepień.
>>
>>Mit pierwszy: "Szczepienia są całkowicie bezpieczne..."
>>
>>System Doniesień o Efektach Ubocznych Szczepień (VAERS) otrzymuje około
>11000 raportów rocznie o reakcjach ubocznych związanych z podaniem
>szczepionki. Około 1% tych informacji to wypadki śmierci. Większość tych
>doniesień dotyczy szczepień przeciwko kokluszowi. Chociaż liczba ta jest
>bardzo duża to prawdopodobnie jest to tylko wierzchołek góry lodowej,
>gdyż FDA przypuszcza, że tylko 10% wystąpień alergii jest rejestrowanych
>(jeszcze gorzej jest w Polsce). Prawdopodobnie tylko ok. 0.1 do 0.001
>przypadków jest rejestrowanych.
>>Większość lekarzy w Polsce nie zna nawet kart, które trzeba wypełnić w
>przypadku zaobserwowania powikłania, pomimo obowiązku ich wypełniania od
>ponad 25 lat. Przypuszcza się, że rocznie z powodu szczepień ginie w USA
>ponad 1000 osób.
>>
>>Szczepienia przeciwko kokluszowi wprowadzono w okresie kiedy szczyt
>zachorowań już dawno minął.
>>
>>Zgodnie z raportem CDC rocznie dochodzi do 10 zgonów związanych ze
>szczepieniem przeciwko kokluszowi, przy czym pomimo szczepień epidemie
>kokluszu ponawiają się co 3 -4 lata. Stwierdzono również, że maksimum
>zgonów z powodu nagłego niemowlęcego syndromu śmierci - SIDS występuje u
>niemowląt pomiędzy 2 a 4 miesiącem życia, czyli dokładnie po pierwszych
>szczepieniach. Spowodowało to przesunięcie terminów szczepień w Japonii.
>W kraju tym we wczesnych latach 70-tych przesunięto granicę szczepień z
>dwu miesięcy na dwa lata. Po tej zmianie terminu szczepień gwałtownie
>zmalała ilość zgonów klasyfikowanych jako SIDS.
>>
>>Jak wiadomo w Polsce szczepi się dzieci nawet kilkudniowe. Pomimo tych
>doniesień oficjalnie zaprzecza się, że szczepienia mogą być
>niebezpieczne. W rzeczywistości w Anglii zaobserwowano spadek wystąpień
>kokluszu z 80% do 30% po zmniejszeniu liczby szczepień. Szwedzki
>epidemiolog B. Trollor skorelował śmiertelność dzieci związaną z
>kokluszem z niskim uprzemysłowieniem regionu.
>>
>>Szczepienia kosztują nas znacznie więcej niż zdrowie i życie dzieci.
>Tylko z powodu powikłań NVICP (Federal Governments National Vaccine
>Injury Compensation Program) był zmuszony do wypłacenia 650,6 miliona
>dolarów rodzicom dzieci poszkodowanych w wyniku szczepień.
>>Prawda o szczepieniach: Szczepienia powodują znaczną ilość zachorowań i
>zgonów a także znaczne koszty dla rodzin i podatników.
>>
>>Mit drugi: "Szczepienia są bardzo efektywne"
>>
>>Odra, świnka, ospa, polio, epidemie tych chorób występują w
>społeczeństwach, w których wprowadzano system szczepień. CDC podała, że
>98% zachorowań na odrę wystąpiło wśród dzieci szczepionych. Zachorowały
>nawet dzieci w regionach, w których nie notowano występowania tej
>choroby od wielu lat. W Japonii zanotowano wzrost zachorowań na ospę po
>pojawieniu się szczepień. W 1892 roku zanotowano 29979 zgonów z powodu
>ospy. Wszystkie osoby były szczepione. Na początku XX wieku zanotowano
>wybuch epidemii ospy na Filipinach po zaszczepieniu 8 milionów ludzi. W
>1989 roku w Omanie w sześć miesięcy po zaszczepieniu 98%, dzieci
>wybuchła epidemia polio.
>>Wyraźnie można stwierdzić, że szczepienia wprowadzono w okresie spadku
>zachorowań. Praktycznie szczepienie nie miało znaczenia dla stanu
>zdrowia ludzi. Podobnie w Polsce notowane wzrosty zachorowań wystąpiły w
>latach 60-tych i 70-tych u dzieci szczepionych. Jest to bezpośredni
>dowód na to, że szczepienia wcale nie zapobiegają wystąpieniu choroby.
>>
>>Mit trzeci: "Szczepienia są główną przyczyną zmniejszenia ilości
>zachorowań w USA i innych krajach"
>>Spadek liczby zachorowań wystąpił dużo wcześniej aniżeli wprowadzenie
>szczepień i antybiotyków. Spadek zachorowań na 11 podstawowych chorób
>zakaźnych nastąpił o trzy pokolenia wcześniej, aniżeli wprowadzenie
>szczepień i antybiotyków w populacji. Spadek ten, jak dowodzą analizy
>jest związany z wprowadzeniem wody wodociągowej w dużych aglomeracjach,
>poprawą sytuacji sanitarnej i podniesieniem poziomu higieny. Kraje
>europejskie, w których nie wprowadzono szczepień zanotowały także spadek
>zachorowań na odrę i polio, równolegle z krajami, które wprowadziły
>szczepienia.
>>Raport Światowej Organizacji Zdrowia podaje, że nie ma korelacji
>pomiędzy wprowadzeniem procedury szczepień a śmiertelnością w krajach
>trzeciego świata. Notowany spadek śmiertelności związany jest z
>podnoszeniem się poziomu higieny i wprowadzeniem wodociągów oraz poprawą
>jakości odżywiania.
>>Prawda o szczepieniach: Brak dowodów na określenie pozytywnego wpływu
>szczepień na zmniejszenie śmiertelności w tym stuleciu.
>>
>>Mit czwarty: "Szczepienia oparte są na solidnej teorii na temat
>odporności i na praktyce"
>>Jak wiadomo z historii, szczepienia wprowadzono przed ponad 130 laty.
>Nauka na temat odporności powstała przed około 20 laty. Tak więc wóz
>stoi przed koniem o co najmniej 4 pokolenia. Na długo przed tym, nim
>poznano w ogóle system obronny organizmów, wprowadzono szczepienia. Po
>pierwsze, wprowadzając szczepionkę do układu krwionośnego, omija się
>cały system odpornościowy. błon śluzowych, skóry, czyli wyklucza
>naturalne bariery odpornościowe systemu.
>>
>>Dobrym przykładem potwierdzającym wątpliwą wartość szczepień jest
>gruźlica. Największy rozwój tej choroby stwierdzono w czasie wojen
>napoleońskich i w bezpośrednim okresie po nich. Dopiero w 1882 roku
>udało odkryć się Kochowi przyczynę tej choroby. Musiały minąć jeszcze
>ponad dwa pokolenia aby w 1943 roku po odkryciu streptomycyny znaleźć
>leki na tę chorobę. Czyli od strasznego "żniwa tej choroby do odkrycia
>leków minęło ponad 6 pokoleń.
>>
>>Po drugie dorobiona teoria systemu szczepień mówi, że szczepionki
>stymulują produkcję przeciwciał. Brak do chwili obecnej prac, które
>wykazałyby, czy takie przeciwciała powodują trwałą odporność. Okazuje
>się, że dzieci pozbawione gammaglobulin, co wg teorii powoduje
>niemożność powstawania przeciwciał, wracają do zdrowia równie szybko jak
>inne dzieci. British Medical Council podał, że nie znaleziono korelacji
>pomiędzy zachorowaniem na dyfteryt a poziomem przeciwciał. Naukowcy
>stwierdzili również brak zachorowań wśród ludzi z niskim poziomem
>przeciwciał oraz przeciwnie, ciężkie przebiegi zachorowań wśród ludzi z
>wysokim mianem przeciwciał.
>>
>>Badania dowiodły, że szczepionki pobudzając komórki do produkcji
>określonych przeciwciał, uniemożliwiają produkcję innych przeciwciał.
>Pełne szczepienia powodują wzrost zachorowalności. W stanie Minnesota
>(USA) stanowi epidemiolodzy stwierdzili pięciokrotnie większe
>prawdopodobieństwo zachorowania na żółtaczkę wśród dzieci szczepionych w
>stosunku do dzieci nie szczepionych.
>>
>>Jak wiadomo firmy farmaceutyczne, w związku z wycofywaniem się Zachodu
>z tego rodzaju szczepień, szeroko reklamują tę szczepionkę w Polsce.
>System totalitarny jest doskonałym partnerem do wprowadzania
>przymusowych szczepień a więc łatwego zysku dla wtajemniczonych. Nie
>trzeba przekonywać wszystkich lekarzy, wystarczy jednego decydenta.
>>
>>Jeżeli spośród 100 szczepionych osób zachoruje 5, uważa się, że
>szczepionka wykazuje 95% skuteczność. Jeżeli jednak tylko 10 osób
>spośród 100 szczepionych miało kontakt z chorymi, to skuteczność
>szczepionki wynosi tylko 50%. Ponieważ brak metody pozwalającej na
>stwierdzenie ile osób miało kontakt z chorobą, to brak również metody
>oceny skuteczności szczepienia. I tak, przez 120 lat nie opracowano
>metody pozwalającej obiektywnie ocenić wartość szczepień. To świadczy
>samo za siebie.
>>
>>Kolejnym zastrzeżeniem w stosunku do szczepień jest brak rozróżnienia
>skuteczności szczepień u dzieci ze względu na ich wiek. Dziecko 2
>miesięczne ważące ok. 4 kg otrzymuje taką samą dawkę jak dziecko 5
>letnie ważące ok. 20 kg. Niemowlęta z niewykształconym systemem
>odpornościowym mogą otrzymywać aż pięciokrotną dawkę szczepionki
>(relatywnie do masy ciała) w porównaniu z dziećmi 5 letnimi.
>>Stwierdzono także, że ilość jednostek szczepionki w dawce może wahać
>się od 0.5 do 3 razy. Kontrole jakości dopuszczają szeroki margines
>błędu.
>>
>>Szczepionki są jedynymi preparatami medycznymi, które podaje się
>dziecku w tej samej postaci bez względu na wiek, masę ciała, rasę,
>nawyki żywieniowe i inne czynniki. Takie postępowanie spowodowało przed
>laty w Australii zgon 50 % aborygenskich dzieci po szczepieniu. Podobny
>przypadek odnotował New England Journal of Medicine. Szczepienia
>przeciwko polio spowodowały 8-krotny wzrost zachorowań wśród dzieci
>rumuńskich.
>>
>>Dodatkowe podawanie antybiotyków po szczepieniach również może być
>powodem licznych powikłań, do zgonu włącznie. Podanie zastrzyku
>antybiotyku nawet w miesiąc po szczepieniu powoduje 8 krotny wzrost
>zachorowań na polio. Podanie 9 zastrzyków powoduje aż 20 krotny wzrost,
>a podanie powyżej 10 zastrzyków antybiotyku powoduje 182 -krotny wzrost
>zachorowań.
>>
>>Można więc stwierdzić, że przesłanki, którymi kierowali się
>wprowadzający szczepienia (oprócz chęci zysku) nie znalazły
>potwierdzenia w praktyce medycznej.
>>
>>Mit piąty: "Choroby wieku dziecięcego są niezwykle groźne"
>>
>>Większość chorób wieku dziecięcego nie ma groźnych następstw.
>>Przechorowanie natomiast tzw. choroby wieku dziecięcego prowadzi do
>powstania trwałej odporności, w przeciwieństwie do odporności sztucznie
>wywołanej szczepieniem. Na ogół taki sztuczny okres odporności wynosi od
>1 roku (szczepionki przeciwko kleszczom) do kilku lat. Szczepienie
>przeciwko ospie prowadzi do powstania odporności na 6 do 10 lat i nie
>trwa do wieku dorosłego. Właśnie w wieku dorosłym możliwość zgonu z
>powodu tego zakażenia jest 20 krotnie większa. Ponadto wirus ospy może
>wywoływać, w późniejszym okresie objawy choroby podobne do wirusa
>opryszczki. Większość chorób wieku dziecięcego, szczególnie o etiologii
>wirusowej, nie wymaga żadnego postępowania lekarskiego.
>>
>>Zachorowanie na zakaźną chorobę powoduje zwiększenie odporności także w
>stosunku do szeregu innych chorób, nawet tych nie zakaźnych, jak np.
>choroby skóry, nowotworów, degenerację kości i zmiany szpiku. U osób
>szczepionych przeciwko odrze stwierdza się 4 krotnie częstsze
>występowanie choroby Leśniowskiego-Crhona.(wrzodziejące zapalenie
>jelita, a w grudkach w jelicie stwierdza się wtręty wirusowe).
>>Należy jeszcze podać, że środki konserwujące szczepionki mogą same
>powodować odczyny alergiczne, jak również w szczególnych przypadkach
>prowadzić do zgonu.
>>
>>Można więc jednoznacznie stwierdzić, że niebezpieczeństwo związane z
>chorobami wieku dziecięcego są zdecydowanie wyolbrzymiane w celu
>zmuszenia rodziców do poddania dzieci niepewnej ale dochodowej
>procedurze.
>>
>>Mit szósty: "Polio jest jednym ze zwycięstw związanych ze
>szczepieniami"
>>
>>Podanie szczepionki Salka spowodowało wzrost zachorowań na polio w USA
>o 50% w latach 1957 - 1958 oraz o 80% w latach 1958-1959. Ponadto
>ujawniono manipulowanie statystykami zachorowań na polio w celu
>wykazania efektu dodatniego. Według CDC aż 87% zachorowań na polio w USA
>w latach 1973 - 1983 wywołane było podaniem szczepionki. Jonas Salk -
>twórca szczepionki - zeznał przed senacką komisją przesłuchań, że prawie
>wszystkie przypadki zachorowań na polio wywołane zostały szczepionką
>doustną. Jak wiadomo w Polsce stosuje się tylko szczepionki doustne.
>>
>>Można więc postawić wniosek, że szczepionki przeciwko polio są obecnie
>jedną z przyczyn zachorowań na polio w USA i nie tylko. Jednoznacznie
>można także stwierdzić, że szczepionki przyczyniły się do wzrostu
>zachorowań na polio.
>>
>>Mit siódmy. "U mojego dziecka nie wystąpiły reakcje po szczepieniu, a
>więc nie ma powodu do zmartwień"
>>
>>Podanie szczepionki może spowodować wystąpienie długoterminowych
>reakcji ubocznych takich, jak zaburzenia układu oddechowego, zaburzenia
>układu immunologicznego, kłopoty z koncentracją, alergie, rak i wiele
>innych, których nie notowano 30 lat temu.
>>Składnikami szczepionek są również znane kancerogeny takie jak:
>thimersol, fosforan duminy, formaldehyd.
>>Dr Harris Coulter utrzymuje, że "szczepienia powodują występowanie
>zapaleń mózgu znacznie częściej, aniżeli władze chcą to przyznać. Mogą
>one występować u 15 - 20 % przypadków"
>>
>>Miliony dzieci uczestniczą w tym eksperymencie a władze medyczne nie
>robią nic, by rozpoznać długoterminowe uboczne efekty szczepień
>>Można więc stwierdzić, że długoterminowe negatywne efekty szczepień są
>w oczywisty sposób ignorowane przez odpowiednie służby medyczne, pomimo
>silnej korelacji szczepień i wielu chorób przewlekłych z kolagenozami
>włącznie.
>>
>>Mit ósmy: "Szczepienia są jedynym mołliwym sposobem ochrony"
>>
>>Większość rodziców czuje się zmuszona do stosowania szczepień u swoich
>dzieci. Z jednej strony w niektórych krajach istnieje przymus fizyczny,
>w innych natomiast presja masmediów jest tak duża, że niedoinformowany
>rodzic uznaje szczepienie za mniejsze zło i dla świętego spokoju szczepi
>dziecko. Nie ma niestety środków zabezpieczających w 100% przed
>zachorowaniem. Podczas epidemii cholery w roku 1849 szpitale stosujące
>"oficjalną medycynę" notowały 48 - 60% śmiertelność, podczas gdy
>szpitale stosujący leki homeopatyczne notowały śmiertelność do 3 %. Jest
>to jeden z przykładów luk w naszej wiedzy.
>>
>>Wraz z wprowadzeniem antybiotyków i szczepień ani czas naszego życia
>nie uległ wydłużeniu, ani współczynnik zgonów nie zmalał. Zanotowano
>natomiast nienaturalny wzrost wydatków na służbę zdrowia. Innymi słowy
>pieniądze przeznaczone na poprawę naszego zdrowia i życia weszły do
>kieszeni biznesu. Wydatki dotyczą Stanów Zjednoczonych, kiedy po "zimnej
>wojnie", zdecydowano się nadmiar pieniędzy ulokować między innymi w
>lekach. W Polsce sytuacja nie wygląda tak różowo. Brak powszechny
>pieniędzy na środki czystości, papier toaletowy i maszyny do wyparzania
>naczyń, ułatwiają zakażanie. A można by poprzez wprowadzanie wyparzarek
>w szpitalach w istotny sposób ograniczyć np. zakażenie m.in. wirusem
>żółtaczki.
>>
>>Mit dziewiąty: "Szczepionki są zalecane czyli obowiązkowe"
>>
>>W USA możliwe są zwolnienia ze szczepień z trzech powodów:
>>1. W 50-ciu stanach USA możliwe są zwolnienia od szczepień z powodu
>występowania chorób w rodzinie zwiększających możliwość występowania
>reakcji ubocznych.
>>2. z powodów religijnych,
>>3. z powodów filozoficznych związanych z prawem do wolności osobistej
>obywateli.
>>Dzieci zwolnione od szczepień mogą uczęszczać do szkół podstawowych i
>ponadpodstawowych z wyjątkiem okresów występowania epidemii. W Polsce
>praktycznie jedynym sposobem zwolnienia ze szczepień jest choroba
>dziecka.
>>
>>Mit dziesiąty: "Władze medyczne zawsze stawiają zdrowie ponad wszystko
>inne"
>>
>>Szczepionki uważa się za zwycięstwo w walce z chorobami, podczas gdy w
>rzeczywistości powodowały nawroty chorób. Karty pacjentów były
>fałszowane z obawy przed cofnięciem dotacji. Obecnie również wielu
>lekarzy odmawia potwierdzenia na piśmie efektu powikłania po
>szczepieniu. Autorowi jest znanych co najmniej kilka przypadków w
>ostatnim roku wystąpienia powikłań lub eufemistycznie zwanych efektów
>ubocznych o różnym stopniu nasilenia, po szczepieniu, w których to
>sytuacjach lekarze nie wypełniali kart.
>>Autorowi nieznane są przypadki w Polsce przesyłania raportów do
>Instytutu Leków z informacją o wystąpieniu powikłań po szczepieniu. Na
>prowadzonych kursach zawsze pytanie takie padało i nigdy nie otrzymano
>na nie odpowiedzi. Wielu lekarzy, nawet starszych, nie wiedziało w ogóle
>o obowiązku wysyłania takich raportów.
>>
>>Zgodnie z NVIC wynaleziono ok. 250 szczepionek, poczynając od środków
>antykoncepcyjnych a na środkach przeciwbiegunkowych kończąc. Około 100
>spośród nich skierowano do stosowania. Poszukuje się nowych dróg
>wprowadzania szczepionek, topiąc miliardy dolarów. Dr Vera Scheibner po
>długotrwałych studiach uznała, że "nie ma żadnego dowodu, że szczepionki
>zapobiegają chorobie. Wręcz przeciwnie powodują szereg objawów
>ubocznych, których konsekwencje (np. choroba Leśniowskiego) są gorsze
>aniżeli pierwotna choroba. Za 20 - 30 lat może okazać się, że
>szczepionki były największą zbrodnią przeciwko ludzkości"
>>Innym takim przykładem jest lansowana obecnie szczepionka przeciwko
>kleszczowemu zapaleniu opon mózgowych. Stara się firma wprowadzić ją
>jako niezastąpiony środek na tę chorobę. Jednakże w woj. gdańskim i
>słupskim od 40 lat nikt nie rozpoznał tej choroby. Tak więc brak jest
>podstaw do stosowania szczepionki. Firma nie wspomina o możliwości
>wystąpienia powikłań. Po drugie ;szczepionka posiada "gwarancję" na rok
>po tym terminie trzeba zaszczepić się ponownie. Wydać kolejny milion
>złotych. I tak co trzy lata. A fizycy twierdzą, że perpetum mobile nie
>istnieje. Po trzecie pan, który w latach 70-tych opracował tę
>szczepionkę, był jednocześnie odpowiedzialny za kontrolę szczepień i
>pełnomocnikiem Rządu ds. szczepień. Austriak ten zarobił kilkaset
>milionów szylingów. Podobnie firma Immuno AGH. Jak wiadomo z
>niepotwierdzonych źródeł tylko Leśnicy zakupili ponad 10 000 sztuk tej
>szczepionki po ponad 100 zł za dawkę. I pamiętajcie drodzy Leśnicy co
>trzy lata należy dawkę powtórzyć wg informacji producenta. Należy
>pogratulować firmie marketingu.
>>
>>Bez społecznego sprzeciwu będzie coraz więcej i więcej wymaganych
>szczepień. Tak długo jak szczepienia będą dawały tak olbrzymie zyski,
>życie ludzkie nie ma znaczenia. Nie wspominając o wielkim skandalu
>testowania szczepionek na upośledzonych dzieciach w Australii przez
>ostatnie 40 lat. Dzieciom szczepiono rozmaite wirusy i bakterie, aby
>potem stosować szczepionki.
>>
>>opracował dr n. med. Jerzy Jaśkowski na podstawie raportu Alana
>Philipsa. Pełny tekst raportu w oryginale oraz ponad 60 pozycji
>piśmiennictwa znajduje się na stronie http://www.relfe.com/vaccine.html
>>
Mateusz 16.09.2005

krzysl79

  • Aktywny
  • ***
  • Wiadomości: 153
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 03, 2008, 20:29:34 »
Zagrożenia ze strony szczepionek i partykularne interesy. Emerytowany badacz szczepionek ujawnia publicznie knowania przemysłu farmaceutycznego l władz resortu zdrowia mające na celu ukrycie faktu że szczepionki są niebezpieczne, nie przetestowane i jednym z największych oszustw naszych czasów.

Ilu Amerykanów umiera co roku na grypę? Należy zapytać o to American Lung Association (Amerykańskie Towarzystwo Płucne), a jeszcze lepiej przeczytać ich roczny raport z sierpnia 2004 roku zatytułowany „Trendy w zapaleniu płuc i grypie - zachorowalność i śmiertelność". Raport jest dziełem Naukowego Oddziału Badań i Statystyki Epidemiologicznej (Research and Scientific Affairs Epi-demiology and Statistics Unit). Na końcu dokumentu podane jest źródło w postaci „Raportu w sprawie ostatecznych danych dotyczących śmiertelności w latach 1979-2001" („Report of Finał Mortality Statistics, 1979-2001") Krajowego Ośrodka Statystyki Medycznej (National Center for Health Statistics).

 

Proszę przygotować się na niespodzianki, zwłaszcza że amerykańskie Ośrodki Kontroli Chorób (Centers for Disease Control; w skrócie CDC) bez przerwy trąbią, że roczna liczba zgonów z powodu grypy sięga 36000. Jak w zegarku. Rok po roku 36000 obywateli Stanów Zjednoczonych umiera na grypę. Bardzo zabójcza choroba. Proszę uważać! Proszę poddać się szczepieniu. Każdej jesieni. Nie zwlekać! Istnieje możliwość, że padniecie trupem na ulicy!

A oto ogólne liczby zgonów z powodu grypy zaczerpnięte z raportu (w latach 1979-1995 statystyki były opracowywane co dwa lata): 1979 - 604; 1981 - 3006; 1983 - 1431; 1985 - 2054; 1987 - 632; 1989 - 1593; 1991 - 1137; 1993 - 1044; 1995 - 606; 1996 - 745; 1997 - 720; 1998 - 1724; 1999 - 1665; 2000 - 1765; 2001 - 257.

 

Niedawno Tommy Thompson, szef Służby Zdrowa i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych (US Health and Human Services), oświadczył, że 91 procent ludzi, którzy umierają w Stanach Zjednoczonych na grypę każdego roku, to osoby w wieku ponad 65 lat. Warto więc posłużyć się arytmetyką i sprawdzić, ilu ludzi w wieku poniżej 65 lat rzeczywiście umiera co roku z powodu grypy. Tak naprawdę, dajmy sobie z tym spokój, ponieważ statystyki obejmujące całość są i tak bardzo niskie. Bardzo niskie. Widzicie, co tu się dzieje? Odwiedźcie moje archiwum i przeczytajcie moje ostatnie artykuły na ten temat, aby zobaczyć, co mam do powiedzenia tym, którzy niefrasobliwie ględzą: „No cóż, hm, widzicie, hm, grypa często prowadzi do zapalenia płuc i z tego względu musimy tak bardzo na nią uważać. Liczba zgonów na zapalenie płuc jest, hm, bardzo duża... etc."

 

To jeden wielki kant. CDC powtarza uparcie liczbę 36000 zgonów, działając w ten sposób na rzecz szczepień. W rezultacie ludzie zaczynają się niepokoić i coraz głośniej powtarzają: „Gdzie jest moja szczepionka przeciwko grypie? Wszyscy umrzemy!" Tymczasem na Wzgórzu Kapitolu kongres planuje środki zapewniające producentom szczepionek roczne dochody w wysokości miliarda dolarów, bez względu na to, ile dawek szczepionki zostanie wykorzystanych. Kiedy weźmiemy pod uwagę rzeczywistą niską roczną liczbę zgonów z powodu grypy w USA zastanówmy się po raz kolejny nad sprawą szczepionek. Po wyeliminowaniu histerii pod hasłami „dużej liczby zgonów z powodu grypy" i „pilnej potrzeby uzyskania szczepionek", co nam pozostaje? Ano propaganda. To właśnie propaganda jest wykorzystywana do sztucznego rozdmuchiwania statystyk dotyczących grypy i kierowania ludzi do gabinetów lekarskich w celu ich zaszczepienia. Jak to więc jest z tymi szczepionkami? Na ile są one bezpieczne i efektywne? Od dawna ostrzegam przed zagrożeniami, jakie niosą z sobą szczepionki, szczególnie te podawane niemowlętom i małym dzieciom, których układy immunologiczne nie są jeszcze zdolne do radzenia sobie z zawartymi w nich wieloma skażeniami i toksycznymi adjuwantami. Są i inne powody, które uzasadniają unikanie szczepionek, nawet przez dorosłych. Po raz pierwszy były pracownik przemysłu szczepionek zgodził się porozmawiać na temat niebezpieczeństw, jakie stanowią szczepionki. „Dr Mark Randall" (pseudonim) jest byłym pracownikiem naukowym z działu szczepionek, który przez wiele lat pracował w laboratoriach głównych firm farmaceutycznych oraz w Krajowych Instytutach Zdrowia (National Institutes of Health; w skrócie NIH), które są agendą rządu USA. Obecnie jest już na emeryturze i dość niechętnie zgodził się udzielić wywiadu. Jego wypowiedź potwierdza moje inne podejrzenia, które badałem w minionych latach.

 

Poniższy wywiad jest ważny nie tylko ze względu na osobistą wiedzę drą Randalla z zakresu zagrożeń wynikających ze szczepionek, ale również z powodu ujawnionych przez niego układów i tuszowania faktów na linii rząd-przemysł szczepionek - dwóch graczy, którzy usilnie przekonują Amerykanów, że można im ufać. Przedstawiony tu fragment rozmowy stanowi prawdopodobnie najlepsze podsumowanie dowodów świadczących przeciwko szczepieniom.

 

WYWIAD Z EMERYTOWANYM NAUKOWCEM ZAJMUJ¡CYM SIÊ SZCZEPIONKAMI

 

Jon Rappoport: Kiedyś był pan pewien, że szczepionki są miernikiem dobrej medycyny.
Dr Mark Randall: Tak. byłem. Pomagałem w opracowaniu kilku szczepionek, ale nie powiem których.
JR: Dlaczego?
MR: Aby zachować anonimowość.
JR: Zatem uważa pan, że mógłby mieć kłopoty, gdyby wystąpił pan otwarcie?
MR: Sądzę, że mógłbym stracić emeryturę.
JR: Na jakiej podstawie?
MR: Podstawa nie ma znaczenia. Ci ludzie mają sposoby na stwarzanie problemów tym. którzy wdepnęli do „Klubu". Znam dwóch ludzi, którzy byli śledzeni i nękani.
JR: Przez kogo?
MR: FBI.
JR: Czyżby?
MR: Oczywiście. FBI używało zmyślonych pretekstów. Może się też pojawić IRS [Internal Revenue Seryice - urząd podatkowy].
JR: Aż tyle za niezależną wypowiedź.
MR: Stanowiłem „część wewnętrznego kręgu". Jeśli teraz zacznę podawać nazwiska i oskarżać konkretnych pracowników naukowych, to wpakuję się w duże kłopoty.
JR: Czy według pana ludzie powinni mieć możliwość wyboru, czy mają poddawać się szczepieniom?
MR: W zakresie politycznym tak. W zakresie naukowym ludzie potrzebują informacji umożliwiających im dokonanie wyboru. To jedna z rzeczy umożliwiających dokonanie właściwego wyboru. Jak jednak można dokonywać wyboru, jeśli atmosfera przesiąknięta jest kłamstwami? Gdyby FDA [Food and Drug Administration - Urząd ds. Żywności i Leków] był kierowany przez ludzi honoru, to te szczepionki nigdy nie uzyskałyby licencji. Dochodzenie toczyłoby się do końca ich życia.
JR: Są historycy medycyny, którzy twierdzą, że spadek zachorowań nie wynika ze stosowania szczepionek.
MR: Wiem, ale przed długi czas ignorowałem ich opracowania.
JR: Dlaczego?
MR: Ponieważ bałem się tego, co mogę w nich znaleźć. Tkwiłem w biznesie szczepionkowym. Moja możliwość utrzymania się przy życiu zależała od kontynuowania pracy.
JR: A potem?
MR: Prowadziłem swoje własne dochodzenie.
JR: I do jakich doszedł pan wniosków?
MR: Spadek zachorowań wynika z poprawy warunków życia.
JR: Konkretnie jakich?
MR: Czystszej wody. Nowocześniejszych systemów kanalizacji. Odżywiania. Świeższego pożywienia. Zmniejszenia nędzy. Zarazki mogą być wszędzie, ale jeśli ktoś jest zdrowy, nie poddaje się łatwo chorobie.
JR: Co pan czuł po zakończeniu swojego prywatnego dochodzenia?
MR: Rozpacz. Zdałem sobie sprawę, że pracuję w sektorze bazującym na kłamstwie.
JR: Czy są szczepionki bardziej niebezpieczne od innych?
MR: Tak, na przykład szczepionka DPT [diptheria, per-tussis, tetanus - błonica, krztusiec, tężec] i MMR [measles, mumps, rubella - odrą. świnka, różyczka]. Niektóre partie szczepionek są bardziej niebezpieczne od innych, ale według mnie wszystkie szczepionki są niebezpieczne.
JR: Dlaczego?
MR: Z kilku powodów. Przede wszystkim angażują układ immunologiczny człowieka w proces, który ma tendencję do narażenia na szwank odporności. W rzeczywistości są w stanie wywołać chorobę, której mają zapobiegać.
JR: Dlaczego podaje się nam dane statystyczne, które zdają się świadczyć, że szczepionki są niezwykle skuteczne w zwalczaniu chorób?
MR: Dlaczego? Aby wywołać iluzję użyteczności tych szczepionek. Jeśli szczepionka tłumi objawy choroby takiej jak na przykład odrą, wszyscy przyjmują, że jest skuteczna. Tymczasem wewnątrz jest ona zdolna uszkodzić układ immunologiczny i jeśli wywołuje inne choroby, powiedzmy zapalenie opon, to ten fakt jest maskowany, ponieważ nikt nie wierzy, że jest ona do tego zdolna. Ten związek jest nie dostrzegany.
JR: Mówi się, że szczepionka przeciwko ospie wietrznej wymiotła tę chorobę z Anglii.
MR: Tak, ale kiedy zbada się dostępne dane statystyczne, ukaże się zupełnie inny obraz.
JR: Jak on wygląda?
MR: Były w Anglii miasta, w których ludzie nie byli szczepieni i nie chorowali na ospę wietrzną. Były miejsca w Anglii, w których ludzie byli szczepieni i przeżyli epidemię wietrznej ospy. Ospa wietrzna sama ustępowała, jeszcze przed wprowadzeniem szczepionki.
JR: Twierdzi więc pan, że jesteśmy leczeni przeciwko fałszywym zagrożeniom.
MR: Tak. Dokładnie to. Tę całą historię upichcono, aby przekonać ludzi, że szczepionki są bardzo bezpieczne i efektywne

 

Skażenie szczepionek

 

JR: Pracował pan w laboratoriach, w których czystość jest sprawą podstawową.
MR: Społeczeństwo uważa, że te laboratoria farmaceutyczne i urządzenia produkcyjne są najczystszymi miejscami na świecie, ale to nieprawda. Tam cały czas dochodzi do skażeń. Do szczepionek trafiają różnego rodzaju odpadki.
JR: Na przykład do szczepionki przeciwko polio [choroba Heinego-Medina] przedostaje się małpi wirus SV40.
MR: Tak, tak było. Ale nie o to mi chodzi. Wirus SV40 dostał się do szczepionki przeciwko polio, ponieważ szczepionka była produkowana z wykorzystaniem małpich nerek. Chodzi mi o coś innego. O rzeczywiste warunki panujące w laboratoriach. O błędy. Błędy wynikające z nieostrożności. Wirus SV40, który odkryto później w guzach rakowych... to było coś, co nazwałbym problemem strukturalnym. Była to zaakceptowana część procesu produkcyjnego. Jeśli ktoś używa małpich nerek, otwiera drzwi przed zarazkami, o których obecności w tych nerkach nie wiemy.
JR: W porządku, dajmy sobie na razie spokój z klasyfikowaniem różnych rodzajów skażeń. Z jakimi czynnikami skażającymi spotkał się pan w czasie swojej wieloletniej pracy nad szczepionkami?
MR: Powiem panu, z czym się sam zetknąłem, a także to, z czym zetknęli się moi koledzy. Oto częściowa lista. W szczepionce przeciwko odrze znaleźliśmy różne kurze wirusy. W szczepionce przeciwko polio znaleźliśmy pierwotniaka o dźwięcznej nazwie acanthamoeba, czyli tak zwaną „zjadającą mózg" amebę, oraz małpiego wirusa cytomegalii. Małpiego wirusa syncytialnego w szczepionce przeciwko rotawirusowi. Wirusy ptasiego raka w szczepionce MMR. Różne mikroorganizmy w szczepionce przeciwko wąglikowi. W wielu szczepionkach znalazłem osobiście potencjalnie niebezpieczne inhibitory enzymów. Kacze, psie i królicze wirusy w szczepionce przeciwko różyczce. Wirusa ptasiej białaczki w szczepionce przeciwko grypie. Pestiwirusa w szczepionce MMR.
JR: Pozwoli pan, że wyjaśnimy sprawę do końca. Wszystkie te zanieczyszczenia nie są częściami składowymi szczepionek.
MR: Tak jest. I nie sposób wyliczyć zniszczeń, jakie mogą spowodować te zanieczyszczenia, ponieważ nikt nigdy tego nie sprawdzał albo sprawdzał w bardzo ograniczonym zakresie. To prawdziwa ruletka. Podejmuje się ryzyko. Większość ludzi nie wie również, że niektóre szczepionki przeciwko polio, przeciwko adenowirusowi, różyczce, zapaleniu wątroby typu A oraz przeciwko wirusowi odry zostały sporządzone z wykorzystaniem tkanek poronionych ludzkich płodów. W tych szczepionkach znajdowałem czasami coś, co było według mnie fragmentami bakterii i wirusa polio i mogło pochodzić z tkanek ludzkiego płodu. Kiedy szuka się zanieczyszczeń w szczepionkach, czasami można natknąć się na bardzo zagadkowy materiał. Wiadome, że tego nie powinno tam być, i jednocześnie nie wiadomo, co to jest. Znalazłem też coś, co było moim zdaniem malutkim fragmentem ludzkiego włosa oraz ludzkiego śluzu. Znalazłem coś, co można nazwać „obcą proteiną", a co może oznaczać niemal wszystko. Oczywiście mam tu na myśli proteinę wirusową.
JR: Dzwonki alarmowe dzwonią wszędzie.
MR: Jak według pana mogłem się czuć? Proszę pamiętać, że ten materiał zostaje wprowadzony do krwioobiegu bez przechodzenia przez normalne bariery immunologiczne.
JR: Jak odbierano pańskie odkrycia?
MR: Głównie kwitowano je stwierdzeniem: „Nie martw się, tego nie da się uniknąć". W procesie produkcji szczepionek używa się tkanek różnych zwierząt i wraz z nimi do szczepionek dostają się zanieczyszczenia. Nie wspominam tu nawet o standardowych chemikaliach takich jak formaldehyd, rtęć i aluminium, które są wprowadzane do szczepionek w charakterze konserwantów.
JR: To, co pan mówi, jest wprost zdumiewające.
MR: Tak. To, co wymieniłem, to tylko niektóre biologiczne substancje zanieczyszczające. Kto wie, ile ich jest naprawdę. Tych pozostałych nie znamy, bo nie przyszło nam do głowy ich szukać. Jeśli tkanka pochodząca, powiedzmy, z ptaka jest używana do produkcji szczepionki, to ile mikroorganizmów można w niej znaleźć? Nie mamy pojęcia. Nie mamy pojęcia, jakie one mogą być ani jaki mogą mieć wpływ na człowieka.

Fałszywe złożenia w sprawie nieszkodliwości szczepionek

JR: Pomijając kwestię czystości, co jeszcze?
MR: Jeśli chodzi o szczepionki, mamy do czynienia w ich przypadku z podstawowym błędnym założeniem, które mówi, że stymulują one misternie układ immunologiczny do wytworzenia odporności na daną chorobę. To błędne założenie, ponieważ wcale tak się nie dzieje. Szczepionka ma podobno „tworzyć" antyciała, które mają zapewnić ochronę przed chorobą. Jednak układ immunologiczny jest znacznie większy i bardziej złożony niż tylko antyciała i pokrewne im „zabójcze" komórki.
JR: Układem immunologicznym jest...?
MR: Cały organizm, dosłownie. Oraz umysł. Można powiedzieć, że wszystko to jest układem immunologicznym. Z tego względu część ludzi może pozostać zdrowa, mimo iż wokół panuje epidemia.
JR: Czyli ważny jest dobry stan ogólny.
MR: Więcej niż ważny. To kluczowa sprawa.
JR: W jaki sposób przedstawia się fałszywie dane statystyczne na temat szczepionek?
MR: Jest wiele sposobów. Przypuśćmy na przykład, że 25 ludzi zaszczepionych przeciwko żółtaczce typu B zapada na tę chorobę. Jak wiemy, żółtaczka typu B jest chorobą wątroby, lecz chorobę wątroby można nazywać w różny sposób. Można też zmienić diagnozę. W ten sposób eliminuje się korzenie problemu.
JR: I tak się robi?
MR: Cały czas. Tak musi być, skoro lekarze automatycznie zakładają, że ludzie, którzy zostali zaszczepieni, nie zapadają na choroby, przeciwko którym zostali rzekomo uodpornieni. Tak właśnie zakładają lekarze. Widzi pan, to zamknięty krąg wnioskowania. To zamknięty system. Nie ma mowy o przyznaniu się do wad. Wady nie są możliwe. Jeśli osoba, która zostaje zaszczepiona przeciwko żółtaczce, zapada na żółtaczkę lub jakąś inną chorobę, automatycznie zakłada się, że nie ma to żadnego związku z podaną szczepionką.
JR: W czasie kiedy należał pan do „kręgu" związanego ze szczepionkami, ilu spotkał pan lekarzy, którzy stwierdzili, że szczepionki stanowią problem?
MR: Ani jednego. Jest kilku [pracowników naukowych pracujących w firmach farmaceutycznych], którzy prywatnie poddawali w wątpliwość to, co robią, ale nigdy nie wystąpiliby publicznie, nawet na forum swoich firm.
JR: Co spowodowało zmianę pana poglądów?
MR: Miałem przyjaciela, którego dziecko zmarło po przyjęciu szczepionki DPT.
JR: Czy przeprowadził pan jakieś dochodzenie w te sprawie?
MR: Nieformalne. Ustaliłem, że dziecko było przed szczepieniem całkowicie zdrowe. Nie było żadnego innego powodu zgonu, z wyjątkiem szczepionki. Taki był początek moich wątpliwości. Oczywiście próbowałem sobiewmówić, że to dziecko otrzymało złą szczepionkę ze złej partii. Kiedy jednał zacząłem zagłębiać się w to zagadnienie, doszedłem do wniosku, że w tym przypadku nie miało to miejsca. Wprowadziło mnie to w spiralę wątpliwości, które nieustannie we mnie narastały. W rezultacie dalej prowadziłem swoje dochodzenie. Odkryłem coś przeciwnego, niż sądziłem, a mianowicie to szczepionki wcale nie są sprawdzane metodami naukowymi.
JR: Co pan przez to rozumie?
MR: Na przykład w ogóle nie są prowadzone długoterminowe badania szczepionek z wykorzystaniem grupy kontrolnej. Chodzi mi częściowo o to, że nie wykonuje się prawidłowej i dogłębnej kontroli, która brałaby pod uwagę to, że szczepionki mogą indukować po pewnym czasie różne symptomy i poważne problemy, które wykraczają poza zakres choroby, przeciwko której dana osoba została zaszczepiona. Zakłada się, że szczepionki nie powodują problemów, więc po co sprawdzać? Szczytem wszystkiego jest definicja reakcji na szczepionkę, która mówi że wszystkie niekorzystne reakcje występują w krótkim czasie (po podaniu szczepionki, co, oczywiście, nie ma sensu).
JR: Dlaczego nie ma sensu?
MR: Ponieważ szczepionka oddziałuje na organizm przez długi czas po jej podaniu. Może wystąpić stopniowe nasilanie się reakcji. Pogorszenie może być stopniowe. Po pewnym czasie mogą pojawić się problemy neurologiczne. Tak jest w różnych stanach, nawet według konwencjonalnych analiz. Dlaczego więc nie miałoby być podobnie w przypadku szczepionek? Jeśli zatrucie chemikaliami może pojawiać się stopniowo, to dlaczego nie miałoby tak być w przypadku szczepionki zawierającej rtęć?
JR: I właśnie to pan odkrył?
MR: Tak. Stykamy się tu w większości przypadków z korelacjami, które nie są doskonałe, ale jeśli jest 500 rodziców których dzieci ucierpiały z powodu neurologicznych uszkodzeń w okresie jednego roku od podania im szczepionki, to powinno stanowić to wystarczający powód do rozpoczęcia dochodzenia
JR: I był?
MR: Nie. Nigdy. I właśnie już samo to wiele mówi.
JR: To znaczy...?
MR: Ludzie prowadzący dochodzenie nie interesują się faktami. Zakładają, że szczepionki są bezpieczne, w związku z czym, kiedy już je prowadzą, zawsze kończy się ono oczyszczeniem szczepionek z zarzutów. Mówią: „Szczepionka jest bezpieczna". Na jakiej jednak podstawie ferują takie wyroki. Otóż, czynią to na podstawie definicji i idei, które automatycznie wykluczają szczepionki z kręgu podejrzanych.
JR: Są liczne przypadki, w których kampanie szczepień zawodziły i ludzie zapadali na choroby, przeciwko którym byli szczepieni.
MR: Tak, jest wiele takich przypadków i w takich sytuacjach dowody są po prostu ignorowane. Są pomijane. Eksperci powiadają, jeśli w ogóle coś mówią, że jest to wyjątkowa sytuacja, ale generalnie wykazano, że szczepionka jest bezpieczna. Jeśli jednak zsumuje się wszystkie kampanie szczepień, po których doszło do uszkodzeń i zachorowań, dopiero wtedy człowiek zaczyna uświadamiać sobie, że to nie są odosobnione przypadki.

Konkurencyjne interesy

 

JR: Czy kiedykolwiek rozmawiał pan ze swoimi kolegami o tym, o czym tu mówimy, kiedy należał pan do „kręgu" związanego ze szczepionkami?
MR: Tak, rozmawiałem.
JR: I co się działo?
MR: Kilka razy powiedziano mi, żebym siedział cicho. Stawiano sprawę jasno - mam wracać do pracy i zapomnieć o swoich obawach. W kilku przypadkach zetknąłem się ze strachem. Koledzy próbowali mnie unikać. Czułem, że uważają, iż mogą być uznani za winnych z powodu znajomości ze mną. Jednak w ostatecznym rachunku zachowywałem się poprawnie, starałem się nie stwarzać sobie problemów.
JR: Jeśli szczepionki rzeczywiście szkodzą, dlaczego się je podaje?
MR: Po pierwsze, nie ma mowy o żadnym „jeśli" - one na pewno szkodzą. To pytanie staje się trudne jedynie w przypadku tych ludzi, u których brak wyraźnych oznak uszkodzeń. Chodzi o rodzaj badań, które należy wykonać, a których się nie robi. Badacze powinni starać się utworzyć swego rodzaju mapę lub diagram dokładnie przedstawiający działanie szczepionki w organizmie od momentu jej podania. Jak dotąd takich badań nie przeprowadzono. Przyczyn ich podawania możemy doszukiwać się przez dwa dni i omawiać różne ich wersje. Jak pan kilka razy zauważył, ludzie na różnych poziomach systemu mają różne motywy: pieniądze, lęk przed utracą pracy, chęć zdobycia punktów, prestiżu, nagród, promocji, źle ukierunkowany idealizm, nie przemyślane przyzwyczajenia itp.
JR: Zachwyt nad szczepionką przeciwko żółtaczce typu B wydaje się być dobrym przykładem.
MR: Też tak uważam. Powiadają, że dzieci muszą dostać tę szczepionkę i po chwili przyznają, że ktoś zaraził się żółtaczką typu B w następstwie kontaktu seksualnego lub poprzez wspólną igłę. To naprawdę zabawne zestawienie. Władze służby zdrowia starają się zabezpieczyć, mówiąc, że co roku około 20000 dzieci w Stanach Zjednoczonych zaraża się żółtaczką typu B z „nieznanych powodów", i dlatego każde niemowlę musi być przeciwko niej zaszczepione. Uważam, że te 20000 i tak zwane potwierdzające tę liczbę badania są wyssane z palca.
JR: Andrew Wakefield, brytyjski doktor medycyny, który odkrył związek między szczepionką MMR i autyzmem, został niedawno wyrzucony z pracy w londyńskim szpitalu.
MR: Tak. Wakefield dokonał wielkiej rzeczy. Przedstawione przez niego korelacje między tą szczepionką i autyzmem są szokujące.
JR: Wiem, że pewna znakomitość z Hollywood, która oświadczyła publicznie, że nie podda się szczepieniu, popełniła zawodowe samobójstwo.
MR: Hollywood ma bardzo silne związki z kartelem medycznym. Wynika to z całego szeregu przyczyn. Jedną z nich jest to, że sławny aktor przemawiając może przyciągnąć uwagę dużej liczby ludzi. W roku 1992 byłem w centrum Los Angeles na demonstracji przeciwko FDA. Jeden lub dwóch aktorów przemawiało przeciwko tej agencji. Od tamtego czasu byłoby bardzo trudno znaleźć aktora, który chciałby występować przeciwko medycznemu kartelowi.
JR: Jakie są nastroje w Krajowych Instytutach Zdrowia? Co myślą pracujący w nich ludzie?
MR: Konkurują o pieniądze na badania. Ostatnia rzecz, o jakiej myślą, to zmiana istniejącego status quo. Toczą wewnętrzną wojnę o pieniądze. Nie chcą dodatkowych kłopotów. To bardzo izolowany układ. Tkwią w przekonaniu, że współczesna medycyna odnosi sukcesy w każdej dziedzinie. Przyznanie, że gdzieś w tym układzie coś zgrzyta, oznacza rozbudzenie wątpliwości co do wartości całego przedsięwzięcia. Stąd NIH jest ostatnim miejscem, w którym należałoby szukać gotowych do sprzeciwu i demonstracji. Jest wręcz przeciwnie. Gdyby pojawiło się tam pięć tysięcy ludzi i zażądało rozliczenia faktycznych korzyści z prowadzonych przez nich badań, zażądało podania konkretnych korzyści zdrowotnych, jakie odniosło społeczeństwo w wyniku przekazania tej instytucji i zmarnowania przez nią miliardów dolarów, to może coś by się zaczęło. I może ta iskra przeskoczyłaby dalej. Być może wraz z tą falą doszłoby do kolejnych demonstracji, całego szeregu efektów ubocznych. I może w końcu niektórzy badacze zaczęliby mówić prawdę.
JR: Dobry pomysł.
MR: Ludzie w garniturach stojący tak blisko budynków, jak tylko pozwoli na to policja. Ludzie w eleganckich garniturach, w dresach, matki z dziećmi na ręku. Ludzie zamożni i biedni. Wszelkiego rodzaju.
JR: A co z połączoną niszczącą siłą wielu szczepionek podawanych obecnie niemowlętom?
MR: To farsa i zbrodnia. Nie ma żadnych prawdziwych badań. Znowu wychodzi się z założenia, że szczepionki są bezpieczne, a więc dowolna liczba podanych razem szczepionek jest również bezpieczna, ale prawda jest taka, że szczepionki nie są bezpieczne i stąd podając ich większą liczbę w krótkim czasie zwiększa się potencjalne ryzyko uszkodzeń z ich powodu.
JR: Potem mamy sezon jesiennej grypy.
MR: Tak, jakby zarazki przenosiły się z Azji do Stanów Zjednoczonych tylko jesienią. Społeczeństwo stale się na to nabiera. Jeśli do epidemii dochodzi w kwietniu, wówczas chodzi o silne przeziębienie, a jeśli w październiku, to jest to grypa.
JR: Nie żałuje pan tych lat przepracowanych przy szczepionkach?
MR: Owszem, żałuję. Ale po tym wywiadzie będzie mi trochę lżej. Pracuję też nad tym w inny sposób. Przekazuję informacje pewnym ludziom i myślę, że zrobią z nich właściwy użytek.

Brzemię dowodu i potrzeba badań bezpieczeństwa szczepionek

 

JR: Co chciałby pan przekazać społeczeństwu?
MR: To, że brzemię dowodu koniecznego do ustalenia bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek spoczywa na ludziach, którzy je produkują i posiadają licencje na wprowadzenie ich do obiegu. Tylko tyle. Brzemię dowodu nie spoczywa ani na panu, ani na mnie. Aby uzyskać taki dowód, trzeba prowadzić dobrze zaplanowane, długoterminowe badania. Potrzeba rozległych badań potwierdzających. Istnieje konieczność prowadzenia wywiadów z matkami i zwracania uwagi na to, co mówią o swoich dzieciach, i to, co się z nimi dzieje po szczepieniu. To wręcz niezbędne, ale nikt tego nie robi.
JR: Nikt tego nie robi.
MR: Tak.
JR: Aby uniknąć nieporozumień, chciałbym, żeby wyszczególnił pan jeszcze raz problemy chorobowe, jakie mogą powstawać z powodu szczepionek - jakie choroby i jak to się dzieje...
MR: W zasadzie chodzi o dwa potencjalnie groźne skutki. Pierwszy z nich to zapadnięcie osoby szczepionej na chorobą, przeciwko której jest szczepiona, ponieważ pewna jej wersja jest w szczepionce. Drugi to niezachorowanie na chorobę, przeciwko której ma chronić szczepionka, ale rozwinięcie się u szczepionego jakiś czas później, a możliwe że natychmiast, innego procesu patologicznego spowodowanego przez szczepionkę. Ten proces może być na przykład autyzmem lub zapaleniem opon mózgowych, w wyniku którego ofiara może stać się umysłowo upośledzona, albo jeszcze inną chorobą.
JR: Czy jest jakiś sposób umożliwiający porównanie częstotliwości występowania tych dwóch skutków?
MR: Nie, ponieważ brak jest dalszych obserwacji. Możemy tylko zgadywać. Brak na przykład wiarygodnej odpowiedzi na pytanie, ile ze stu tysięcy szczepionych przeciwko odrze dzieci zapadnie na tę chorobę, a u ilu pojawią się inne problemy będące skutkiem szczepienia. Szczepionki są przesądami, a w przypadku przesądów nie można uzyskać faktów, którymi można się posługiwać. Można uzyskać tylko opowieści, z których większość jest tak pomyślana, by wzmocnić przes±dy. Niemniej możemy zestawić wyniki wielu kampanii szczepień, które ujawniają bardzo niepokojące sprawy. Ludzie doznali uszkodzeń. Uszkodzenia są realne i bywają bardzo głębokie, a nawet śmiertelne. I nie są ograniczone do kilku przypadków, jak się usiłuje nam wmawiać. W Stanach Zjednoczonych są grupy matek, które zeznają w sprawie autyzmu i szczepionek. Występują otwarcie w czasie spotkań. Starają się wypełnić pustkę stworzoną przez naukowców i lekarzy, którzy odwrócili się plecami do tego problemu.
JR: Pozwoli pan, że zapytam o następującą sytuację. Wyobraźmy sobie dziecko, powiedzmy z Bostonu. Dziecko to jest chowane w dobrych warunkach, jest dobrze odżywiane, codziennie wykonuje odpowiednią porcję ćwiczeń, jest kochane przez rodziców i nie zostało zaszczepione przeciwko odrze. Jaki będzie stan jego zdrowia w porównaniu z przeciętnym dzieckiem z Bostonu, które źle się odżywia, przez pięć godzin dziennie ogląda telewizję i jest szczepione przeciwko odrze?
MR: To zależy od wielu czynników, ale osobiście stawiałbym na lepszy stan zdrowia pierwszego dziecka. Jeśli zapadnie na odrę, powiedzmy w wieku dziewięciu lat, istnieją duże szansę na to, że jej przebieg będzie znacznie lżejszy od odry, jaką może zarazić się drugie dziecko. Zawsze stawiałbym na pierwsze dziecko.
JR: Ile czasu pracował pan przy szczepionkach?
MR: Bardzo długo. Ponad dziesięć lat.
JR: Czy spoglądając wstecz, może pan wskazać jakiś fakt, który by świadczył, że szczepionki są udanym pomysłem?
MR: Nie, nie mogę. Gdybym miał teraz dziecko, to ostatnią rzeczą, na jaką bym zezwolił, byłoby poddanie go szczepieniom. Gdybym musiał, wyniósłbym się nawet z tego stanu. Zmieniłbym nazwisko. Zniknąłbym z całą rodziną. Nie twierdzę, że do tego by doszło, ponieważ są inne zgrabniejsze sposoby ominięcia systemu, jeśli ktoś wie, jak to zrobić. W każdym stanie są respektowane wyjątki ze względu na religię i wyznawany światopogląd, ale gdyby przyszło co do czego, to poszedłbym na całość.
JR: Mimo to wszędzie są dzieci, które są szczepione i wydają się być zdrowe.
MR: Słusznie pan podkreślił - „wydają się być". A c pan powie o dzieciach niezdolnych do skupienia uwagi na nauce? Co z dziećmi, które od czasu do czasu mają napad szału? I co z tymi, które są nie całkiem przy zdrowych zmysłach? Wiem, że jest wiele przyczyn tego stanu rzeczy, lecz jedną z nich są szczepionki. Nie ryzykowałbym. Nie widzę powodu do ryzykowania i, prawdę powiedziawszy, nie widzę powodu, dla którego miałbym pozwolić, aby rząd miał w tej sprawie ostatnie słowo. Jak wynika z mojego doświadczenia, rządowa medycyna jest często sprzeczna w swoich poglądach. Raz jest głoszony jeden, a raz drugi.
JR: I tak doszliśmy do układu równych szans.
MR: Tak. Niech ci, którzy chcą się szczepić, szczepią się a ci, którzy nie chcą, niech się nie szczepią. Ale jak już wcześniej wspomniałem, nie ma układu równych szans, gdy głosi się kłamstwa. Kiedy sprawa dotyczy małych dzieci, wszystkie decyzje podejmują ich rodzice, a ci potrzebują solidnej dawki prawdy. Co z dzieckiem, o którym opowiadałem i które zmarło z powodu szczepionki DPT? W oparciu o jakie informacje działali jego rodzice? Mogę ręczyć, że były sfałszowane. To nie były prawdziwe informacje.
JR: Medyczni specjaliści od public relations i środki masowego przekazu doprowadzają wspólnie rodziców do skrajnej paniki, epatując ich scenariuszami przedstawiającymi co się stanie z ich dziećmi, jeśli nie zostaną zaszczepione.
MR: Nadają odmowie szczepienia cechy przestępstwa. Przyrównują to do niewypełnienia obowiązków rodzicielskich. Pan walczy z tym przy pomocy lepszych informacji Buntowanie się przeciwko władzy zawsze stanowi wyzwanie i tylko pan może zdecydować, czy to zrobić. Każdy decyduje się na swoją własną odpowiedzialność. Medyczny kartel lubi się zakładać i zakłada się, że strach wygra.

O prowadzącym wywiad:

Jon Rappoport jest absolwentem college'u Amherst w Massa-chusetts i posiadaczem licencjatu z filozofii. Ma 63 lata i mieszka razem z żoną, dr Laurą Thompson, w San Diego w Kalifornii. Od 20 lat pracuje jako niezależny dziennikarz dochodzeniowy. Występował jako gość w ponad 200 programach radiowych i telewizyjnych w tym w programie stacji ABC Nightline, Journal Tony'ego Browno i Hord Copy. Od 30 lat prowadzi niezależnie dochodzenia dotyczące polityki, spisków, alternatywnej medycyny, kontroli umysłów, medycznego kartelu, symbologii i globalizacji. W roku 1996 zainicjował Wielki Bojkot ośmiu chemicznych gigantów, takich jak Monsanto, Dow, DuPont, Bayer, Hoechst, Rhóne-Poulenc, Imperiał Chemical Industries i Ciba-Geigy, który jest kontynuowany do dziś. Jest auto­rem książki Oklahoma City Bombing (Atak bombowy w Oklahomie City). Skontaktować się z nim można za pośrednictwem poczty elektronicznej, pisząc na adres rappoportjon@hotmail.com, lub poprzez jego stronę internetową zamieszczoną pod adresem www.nomo-refakenews.com
Mateusz 16.09.2005

Abril

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 768
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 03, 2008, 21:40:15 »
QUOTE
>>W USA możliwe są zwolnienia ze szczepień z trzech powodów:
>>1. W 50-ciu stanach USA możliwe są zwolnienia od szczepień z powodu
>występowania chorób w rodzinie zwiększających możliwość występowania
>reakcji ubocznych.
>>2. z powodów religijnych,
>>3. z powodów filozoficznych związanych z prawem do wolności osobistej
>obywateli.


U nas to tez powinno obowiązywać  '<img'>

ewasz

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 853
    • http://www.domrainmana.pl
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #13 dnia: Listopad 03, 2008, 22:02:21 »
Polecam jeszcze jeden artykuł na poruszany temat:

QUOTE
Do wytworzenia szczepionek przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu A, wściekliźnie czy poliomyelitis użyto komórek zabitych poczętych dzieci. U katolików wywołuje to protest sumienia.


Szczepionki z wątpliwościami

pozdrawiam
ewa

Małgośka

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 3539
Ciekawy artykuł
« Odpowiedź #14 dnia: Listopad 04, 2008, 08:33:55 »
Czyli gdyby ktoś  nie zaszczepił dziecka z powodu tego, ze do zrobienia szczepionki wykorzystano tkanki abortowanych dzieci toby na tym dobrze wyszedł. Ja niestety zaszczepiłam '<img'>
"Niech zamienią rozpacz w żar nadziei
Niech bzem się cieszą miast śmiercią smucić
Czemu z martwych powstać by nie mieli
Skoro jeden spoza śmierci wrócił"
/psalm wbrew rozpaczy/