Autor Wątek: Agresja i autoagresja u dzieci  (Przeczytany 3760 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

ego1977

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 48
Agresja i autoagresja u dzieci
« dnia: Listopad 02, 2006, 06:52:51 »
Witam kolejne moje pytanie brzmi jak państwo radzicie sobie z agresją u dzieci. Podam przykład 2 chłopców.
1.   chłopiec z cechami autyzmu uśmiechnięty, pracuje na zajęciach. Problem jest  taki że Bartek  gdy zobaczy telefon gdzieś w pobliżu lub naczynia to musi rzucić tym . Mama skarży się i (to jest ważne) ze chłopiec w domu musi mieć wszystko poukładane, np.: drzwi musza być zamknięte, wszystko na swoim miejscu gdy tak nie wtedy występuje agresja. Mama wychowywała chłopca  w domu gdzie panuje porządek chłopiec przyzwyczaił się do pewnych schematów a gdy tego nie ma wpada w agresję. Prócz tego wszystkie naczynia już zniszczył w domu, gdy to zrobi i mówi mu się na rożne sposoby że tak nie można , że mama jest bardzo smutna to tylko chłopiec się bardzo głośno śmieje. Bardzo proszę o jakieś wskazówki co można spróbować żeby zapobiec tym zachowaniom.
2.   Drugi przypadek to autoagresja Damian lat 17 gdy się denerwuje uderza się ręką, gryzie ją i krzyczy, uderza głową o podłogę . w tym przypadku proszę o podanie ciekawych zajęć które zainteresują chłopca  i będą wyciszające .
Pozdrawiam

kaja

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 384
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 02, 2006, 12:17:05 »
Ego, proponuje lekture Delacato tam byc moze zanjdziesz odpowiedzi na swoje pytania. Watek "kilka stron z delacato"
pozdrawiam kaja

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 7658
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #2 dnia: Listopad 02, 2006, 18:36:24 »
Bardzo nie lubię nazywania takich zachowań agresją. (a w świetle ostatnich gorących tematów  w mediach - szczególnie)
To nie jest agresja. Te zachowania mają swoje konkretne przyczyny, związki z konkretnymi problemami. Od problemów  z komunikacją, schematami dającycmi poczucie bezpieczeństwa, przez problemy z określeniem i poczuciem własnej osoby i wszelkiech problemów związanych z SI.
Aby skutecznie pomóc, trezba znależc przyczynę. Warto poczytać Delacato.

ego1977

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 48
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #3 dnia: Listopad 02, 2006, 20:41:26 »
Kaju i Zosiu bardzo wam dziekuje juz biore się za czytanie watku, ale czy ktos jeszcze może podzielić się swoimi spostrzezeniami? goraco zachęcam

megara

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 324
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #4 dnia: Listopad 02, 2006, 21:32:26 »
mój syn też uderzał głową w podogę lub inne meble, po leczeniu jelit zachowania całkowicie zanikły.
Ten chłopak okalecza się z powodu bólu  :down:
radziłabym wizytę u dobrego lekarza znającego się na problemach jelitowych dzieci autystycznych aby ulżyć mu w cierpieniu
Mój syn nigdy w momentach agresji nie potrafił zasygnalizować co mu jest ale jak tylko dałam mu b. ciepłej ziołowej herbatki (rumianek, mięta, krwawnik, kocanka, dziurawic czy też inne rozgrzewające wątrobę ziółka) to wyciszał się i był o "niebo lepszy", niestety było to tylko doraźne rozwiązanie prawdziwą pomoc w jego cierpieniu przyniosło sukcesywne leczenie pod nadzorem lekarza
to straszne bo w swej niemocy milczenia nie potrafił zawołać o pomoc tylko się jeszcze bardziej krzywdził :down:
Dawid ur. X 2001

megara

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 324
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #5 dnia: Listopad 02, 2006, 21:41:41 »
zadam wam pytanie:
Czy jak my kobietki mamy napięcie przedmiesiączkowe lub boli nas okrutnie brzuch to czy od uwagi nad tym problemem odciągnie nas na przykład fajna książk, czy też film czy raczej chętnie pokuliły się z bólu nie zaś uczyły angielskiego czy innych wymagajacych uwagi zajęć ???
nigdy jak bolał Dawida brzuch nie potrafił się złapać za niego i biadolić że coś mu jest, obawiam się że Dawid ma zaburzenia czucia własnego ciała i nie potrafi zlokalizować gdzie on wogóle jest
wiem że brzmi to tajemniczo i dziwnie jak cała ta dziwna i straszna choroba ale mogę zapewnić że dzieci autystyczne nie zawsze potrafią zasygnalizować bólu (zapewne przez zaburzenia sensoryczne) :down:
Dawid ur. X 2001

ego1977

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 48
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #6 dnia: Listopad 04, 2006, 08:22:25 »
tak więc moze to byc przyczyna cierpień, ale gdy dziecko wszyskim rzuca w domu i niszczy przy tym dobrze sie bawi głosno sie śmieje to co wtedy?, przypuszczam ze chłopiec może dostarczać sobie bodźców dźwiekowych, bądź ma zaburzenia z własną tożsamością, co wtedy jak wpłynać na dziecko by zrozumiało że tak nie mozna, mama ju 1000 razy mu tłumaczyła zreszta inni tez i niepomaga, czeka na moment gdy ktoś się odwróci i straci z nim kontakt i wtedy rzuca, ma ktoś jakis pomysł na rozwiązanie takiego problemu?

danabi

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 426
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #7 dnia: Listopad 04, 2006, 13:09:51 »
Może ma candidę? Takie nieadekwatne do sytuacji śmianie się moze ją sygnalizować.
Nasze dzieci najpierw trzeba dokładnie leczyć, a potem dopiero żądać poprawnego zachowania.
Problem w tym, że leczenie naszych dzieci jest zorganizowane skandalicznie- wysłanie do psychiatry nie jest właściwym leczeniem autyzmu,
Nasze dzieci są chore somatycznie- a tego NFZ nie chce zauważyć.
Pediatrzy na studiach nie są uczeni wystarczająco o autyzmie- kodują tylko, że "autyzm- to do psychiatry". A ci siedzą cicho już ponad 60 lat, choć swoimi metodami jeszcze żadnego autysty nie wyleczyli.
Póki rodzice również będą siedzieć cicho- nic się nie zmieni. :alien:

zosia_

  • Global Moderator
  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 7658
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 04, 2006, 13:40:01 »
Ego, spróbuj wytłumaczyć komuś, kto jest np bardzo pijany albo pod wpływem narkotyków (czyli ma  zaburzone czucie własnego ciała, zaburzony odbiór bodżców, komunikację itd), że ma się zachowywać normalnie i jak trzeżwy.  ???  To tylko przykład ale chyba oddaje sytuację.
Takie zachowanie to nie jest świadomy wybór dziecka. Nie robi tego złośliwie ani przeciw komukolwiek.
Może warto zmienić dietę (wywalić CUKIR w kazdej postaci, gluten, mleko, konserwanty i wszelką chemię, sprawdzić alergie), przeleczyć candidę, pasożyty ? U większości dzieci - jesli zmienia się biochemia organizmu - zmienia się tez zachowanie.
I dopiero wtedy próbować tłumaczyć, zmieniac niewłasciwe zachowania przez wychowanie i terapię ?

bik

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 12
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #9 dnia: Listopad 04, 2006, 14:45:58 »
Ego!
To bardzo trudne. Moze spojrzec na to tak - co sie dzieje tuz przed i tuz po? Moze jest jakis schemat - np. jak chlopiec rzuca, to rodzice sie zrywaja, maja gniewny wyraz twarzy, glosniej mowia, maja bardziej wyrazista mimike. To wszystko moze byc dla dziecka wzmacniajace. Moze wiec tak:
- Dac mu cos, czym moze rzucac. (A niech ma jakis woreczek z grochem, ktorym moze sobie trzasnac o ziemie i nic sie nie dzieje)
- Jak rzuca tym, czym nie chcemy - to jak najmniej reagowac. Oczywiscie to jest tylko troche mozliwe - ale przy "zapobieganiu" rozbiciu jakiejs porcelany - postarac sie jak najmniej stymulowac - czyli nie mowic, malo patrzec, zachowac stosunkowo nieruchoma twarz. (Zeby przerwac zabawe w ty broisz - ja cie gonie i swietnie sie bawisz). Jedno nie wystarczy (bo rozumiem, ze tlumaczen wysluchal juz wiele). To jest jednak dobre tylko wtedy, gdy:
- Bedziemy chwalic zachowania przeciwne. Zawsze jak bedzie przechodzic kolo czegos czym lubi rzucic, a tego nie zrobi trzeba pochwalic tak, jak lubi (pochwalic, posciskac, potarmosic, itp z wielkim zachwytem i entuzjazmem, wyrazna mimika, energicznie). Tylko chwalenie wedlug specjalistow musi byc natychmiast (a nie jakas obiecana nagroda za nie wiadomo jaki czas).
- No i trzeba bardzo sie nastawic, ze przez jakisz czas nad tym pracujemy. Zeby nie przegapiac jego dobrych zachowan. (Mozesz sobie notowac ile razy sie codziennie zdarzylo) i po miesiacu zobacz czy cos daje (nie krocej).

Teraz gryzienie, uderzanie, itp.:
- po pierwsze porada u terapeuty SI. Moze ma podwyzszonyprog bolu i warto go postymulowac. (Masaze, uciski, itp)
- po drugie jesli slusznie sie zlosci, to moze zaproponowac, "daj posciskam Ci reke" (zamiast gryzienia) - bo tak nie zrobi sobie krzywdy, poza tym masaze uspokajaja.
- no i znowu probowac wygasic (nie pozwalac, ale raz stanowcze "nie" i w samym momencie ataku zlosci, jak najmniej mowic, patrzec). Jesli to jest metoda na uzyskiwanie czegos po swojemu. I znowu chwalic, chwalic i chwalic kazde dobre zachowanie. Pracowac nad komunikacja - zeby nauczyl sie np. mowienie "nie", albo pokazywanie czegos jest skuteczniejsze niz rzucanie sie. Ale wtedy trzeba szanowac, jak dziecko mowi nie.

Nie wiem, czy to zadziala. Ale moze, to sa jakies pomysly dla Ciebie.
Oczywiscie, jesli u podstaw leza dolegliwosci somatyczne, to oczywiscie trzeba je wyjasnic.
Pozdrawiam,
Bik

ego1977

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 48
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #10 dnia: Listopad 05, 2006, 10:46:46 »
BIK DZIEKUJE TO NAPRAWDę SUPER RADY, GORACO POZDRAWIAM

bik

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 12
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #11 dnia: Listopad 05, 2006, 13:18:57 »
Ego, poczulem sie zachecony przez Ciebie, zeby jeszcze cos sprecyzowac. A mianowicie taki sposob na "przetrwanie" ataku zlosci.
- kiedy dziecko krzyczy, rzuca sie, tarza, itp. Zapobiegasz, zeby nic sobie nie zrobilo, ale poza tym, tak jakbys ignorowal. I czekasz, czekasz... Zawsze w ktoryms momencie jest krotka przerwa w krzyku. Jak tylko dziecko zamilkinie na chwileczke, liczysz sobie w duchu 1, 2, 3, 4, 5 i jak przez te 5 sekund jest cichutko szybko chwalisz np. "Super! Jestes cichutko! Fantastycznie! Starasz sie uspokoic! Brawo!"
- oczywiscie na poczatku spodziewaj sie, ze zanim skonczysz mowic pierwsze slowo, znowu zacznie krzyczec. To Ty dalej "nie zwracasz uwagi" do kolejnej cichej przerwy i od nowa "Super!" itd.
- Wazna jest konsekwencja. Nawet jesli do uspokojenia sie minie godzina czasu (doslownie nie przyslowiowo)- to tak moze byc na poczatku. Potem bedzie coraz szybciej i latwiej.

Sorry, ze tak sie madrze, ale po prostu sprzedaje swoje sposoby, ktore zdecydowanie ulatwily mi zycie i byly malo inwazyjne dla dziecka.
Pozdr,
Bik

teresa

  • Kreatywny
  • ****
  • Wiadomości: 360
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #12 dnia: Listopad 06, 2006, 11:24:38 »
Cytat
Problem jest  taki że Bartek  gdy zobaczy telefon gdzieś w pobliżu lub naczynia to musi rzucić tym

Witajcie!
Ja też przerabiałam ten problem. Dziś już nie ma rzucania i niszczenia, ale nadal jest niezrozumiały stosunek do pewnych przedmiotów (czasami wychodzenie z pokoju lub udawanie, że czegoś nie ma...). Według mojej oceny to jest jakiś lęk, który powoduje, że dziecko nie chcąc przebywać w obecności pewnych przedmiotów czy osób, nie umiejąc sobie z tym poradzić chce je po prostu unicestwić. Jeżeli do tego występują jakieś zaburzenia somatyczne to one w naturalny sposób wyczerpują w mniejszym lub większym stopniu możliwości adaptacyjne organizmu do przeżycia stresu i dziecko dosłownie " walczy o życie ", bo nie może osiągnąć stanu równowagi.
U nas wyglądalo to tak, że niektóre przedmioty nieważne do kogo należące były po prostu atakowane jak śmiertelny wróg. Wygladalo to tak jakby dziecko sie ich bało i w związku z tym podejmowało z nimi walkę. Kiedy "wróg" został już pokonany pojawiał się uśmiech i radość, że nie zdążyłam ocalić tej rzeczy. Kiedy to cos było poza zasiegiem jego rak, ale nie wzroku albo robił się bardzo niespokojny, albo krzyczał.
Z zewnątrz wyglądało to dość głupio, bo oto upominam moje dziecko, a ono sie śmieje. Ja wkurzona albo bezradna, a ono się cieszy. I co tu dalej robić, szczególnie, że otoczenie wymaga, abym "coś z tym zrobiła, albo sama udała się do psychiatry".
Kiedy zaobserwowałam, że dziecko to robi aby osiągnąć spokój ( jakkolwiek irracjonalnie by to brzmiało) wprowadziłam oswajanie z obecnością i wyodrębnienie tych przedmiotów jako rzeczy nie mających bezpośredniego związku fizycznego z człowiekiem. Np. mówiłam: " to jest zabawka, ona nie ma z tobą nic wspólnego. Ty jesteś tu. Masz nogi ręce głowę. To jesteś Ty. Tu puka Twoje serce itd... Zabawka to zupełnie coś innego, możemy ją odłożyć na półkę, albo schować do szafy, albo wynieść do piwnicy. Służy do zabawy. Dzieci lubią różne zabawki. jedne lubią .... inne ... .
Co Ty lubisz? Pewnie byłbyś bardzo zły gdyby ktoś chciał zabrać ... .(Tu padały jakieś straszne słowa)
O to rzeczywiście byłbyś strasznie zły. Tu pozwalałam tę złość rysować, pokazywać. Każdy ma jakieś swoje zabawki. Dorośli też. Dzieci np. mają małe dźwigi i koparki, a dorośli duże, itd... Wiem, że nie lubisz .... Ale to należy do mnie. Do Ciebie należy... Nie ruszamy swoich zabawek, rzeczy bez pytania.
Jeżeli będzie Ci przeszkadzał mój... poproś mnie abym go zabrała i ja to zrobię. Twoje prośby są dla mnie ważne. Teraz zrobimy próbę, ale postawimy to tak daleko, daleko, a my zostaniemy tutaj razem i sprawdzimy czy to bardzo przeszkadza. Jeśli będzie przeszkadzało mówisz: Mamo proszę zabierz to. To mi przeszkadza.
Można jeszcze w tym konkretnym przypadku sprawdzić,w gotowanie, czy chłopiec nie uważa, że garnki i telefon zabierają mu mamę lub jej uwagę. Jeśli tak jest, to można go zapraszać do pomocy w kuchni ( wiem jak kuchnia może potem wyglądać).
Strasznie się rozpisałam, ale wiem jak wyczerpuje takie zachowanie dziecka, być może coś z tego się przyda. Oczywiście niezależnie zawsze sprawdzenie stanu organizmu, bo jesteśmy całością.
Jako ciekawostkę dodam tylko, że śmiech wg. badań zawsze wspomaga zachowanie równowagi wewnętrznej organizmu, niejako oszukuje mózg. Być może u dzieci jest to pewnego rodzaju ostatni zawór bezpieczeństwa, a nie jak nam sie wydaje nienormalne zachowanie.
Pozdrawiam. :)

ewasz

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 858
    • http://www.domrainmana.pl
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #13 dnia: Listopad 06, 2006, 18:07:46 »
Cytat
Prócz tego wszystkie naczynia już zniszczył w domu

Tu sprawa jest prostsza niz z telefonem. Przerabialam to, gdy Mati mial 6-7 lat. Wystarczylo zamienic szklane naczynia na duraleksowe, takie ktore nie tluka sie po rzuceniu nimi o ziemie. Okazalo sie, ze kiedy nie ma zamieszania zwiazanego ze sprzataniem, upominaniem, etc to niszczenie nie jest interesujace.  
Polecam
ewa

ego1977

  • Bywalec
  • **
  • Wiadomości: 48
Agresja i autoagresja u dzieci
« Odpowiedź #14 dnia: Listopad 06, 2006, 19:53:59 »
Bardzo dziękuję za cenne informacje myślę że mi jak i innym rodzicom na pewno się przydadzą, gorąco zachęcam innych do podzielenia się swoimi doświadczeniami, bo jednak praktyka ma większą moc niż teoria która żeby powstać musi być poparta praktyką ;-)