Autor Wątek: naturalne sposoby na walkę z alergią  (Przeczytany 17914 razy)

0 Użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

kropelka_

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 3
naturalne sposoby na walkę z alergią
« dnia: Listopad 30, 2012, 12:31:52 »
Czy znacie jakies naturalne sposoby a walkę z alegią? Mnie to bardzo ciekawi i na pewno takie rady przydałyby się wiele osobom.

ToTa

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1623
Odp: naturalne sposoby na walkę z alergią
« Odpowiedź #1 dnia: Listopad 30, 2012, 14:00:44 »
moj maz ma alergie, mozna powiedziec mial... zauwazyl zaleznosc.. im wiecej pije czystaj wody dziennie tym symptomy sa lzejsze, do dego zastosowal oczyszczanie watroby wg. Moritza i praktycznie jest wolny od alergii...
mistrzu ♥         kwiecien 10'
Tinus{DTaP, HepA, Hib, Prevnar, HepB, HepB sc, }

prof. Andrzej Nowak "Jak Zachód.... " https://m.youtube.com/watch?v=yfQ7rpq_irA

MarcelinaB

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 2
Odp: naturalne sposoby na walkę z alergią
« Odpowiedź #2 dnia: Grudzień 03, 2012, 15:01:21 »
tutaj jest duzo dobrych przykladow jak radzic sobie z alergia na codzien http://www.odetchnijspokojnie.pl/jak-zyc-z-alergia znalazlam tam kilka fajnych porad jak np radzic sobie z roztoczami, kiedy unikac wychodzenia  z domu w czasie pylen itp a mi alergikowi taka info bardzo sie przydala..


anetaw

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 9
Odp: naturalne sposoby na walkę z alergią
« Odpowiedź #3 dnia: Grudzień 10, 2012, 18:12:08 »
w przypadku alergii wziewnej można ją złagodzić dużą dawką wit. c, można podać nawet dożylnie- tak powiedział mi lekarz pediatra.

Mamalińska

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 2
Odp: naturalne sposoby na walkę z alergią
« Odpowiedź #4 dnia: Styczeń 10, 2013, 08:11:50 »
Witam,
Muszę podzielić się wiedzą, którą ostatnio zdobyłam. Macie Państwo dzieci, które w którymś momencie swojego życia nagle są alergikami, pojawia się wrażliwość na roztocza, pyłki drzew, itd. U nas mieliśmy podobny problem. Synek zdrowiutki, żadnych większych problemów, przeziębienia wręcz nie występowały, kiedy miewał katar nawet sobie nie przypominam. Sama radość. Niestety przyszedł czas, kiedy radość skończyła się. Razem w wrześniem synek poszedł do przedszkola, i po 2 tygodniach zapalenie płuc, kiedy nigdy wcześniej na nie nie chorował. Wyleczone antybiotykiem. Po 2 tygodniach, znów kaszel, pani pediatra słyszy coś w oskrzelach. A z uwagi na to, że mąż był astmatykiem, podejrzewa podobną skłonność i kieruje nas do pulmonologa. Jest październik. Pani doktor zleca testy, wychodzi alergia na roztocza kurzu domowego. No i mamy przyczynę.  Początkowo, pani doktor daje Flonidan rano 5 ml i Promontę na noc. Po miesiącu  jesteśmy zapisani na wizytę, jednakże leki skończyły się kilka dni przed wizytą. Myśleliśmy, że nic dziecku nie będzie, jakos nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ta alergia dotychczas zdrowego dziecka jest tak silna. Myliliśmy się. W nocy bezpośrednio przed wizytą u pani doktor, synek tak zaczął kaszleć, kaszel suchy duszący, że buzia tylko na krótkie chwile mu się zamykała. No to pędzimy na 8.00  na wizytę, pani słyszy tak kaszlące dziecko i każe nam od razu wchodzić, po czym dowiadujemy się, że ono się już dusi.
Oto co zaleciła:lek przeciwzapalny Pulmicort  3xdziennie i Berodual rozszerzający oskrzela 2xdziennie -wszystko do inhalacji, Flonidan rano i na noc Promonta w dalszym ciągu. Dodatkowo Encorton na duszności w zmniejszanych dawkach przez kilka dni. Oczywiście synek miał taki troszkę cieknący katarek z noska, więc na 3 latka jest Buderhin do noska 2 razy dziennie. No to idziemy z tą armatą leków do domu, po tygodniu robienia inhalacji kupiliśmy swój inhalator Omnibus. I działamy dla dobra dziecka. Po 4 dniach wracamy do pani doktor, zadowolona z rezultatów, odstawiamy encorton i berodual działamy pozostałym zestawem. No trudno, jak trzeba to dla dobra dziecka działamy. Dziecko zdrowe poszło do przedszkola zupełnie doleczone, nie kaszlące. Po 4 dniach przedszkola kaszle, a że był to okres przedświąteczny - idę za radą męża, aby włączyć mu lek Berodual w dawce, którą zalecała wcześniej pani pulmonolog i po kilku dniach terapii przechodzi kaszel. Aha, dodam, iż zmienilismy sposób aplikacji leków: na inhalację potrzeba 7 minut, a czas przed przedszkolem bezcenny, więc kupiliśmy AeroChamber Plus, aby inhalacja trwała 10 sekund, na co synek przystał z uśmiechem. Nudziły mu się inhalacje. Wydatek kolejnych 120 złotych:)
Święta się zbliżały, a ja myślę sobie: dotąd zdrowe dziecko, przez najbliższych kilka lat będzie musiało cały czas brać te wszystkie leki, bo pani doktor mówi, że czynnika, który wywołuje alegrię nie da się wykluczyć!!!!!! No bardzo fajnie, ścieram kurze, biegam, chcę teściom wyrzucać stare dywany -obłęd. A co z przedszkolem, nie wyeliminuję stamtąd roztoczy. Poddaję się.
Myślę - nie - musi być inne wyjście.
Co więcej: po samowolnym podaniu dziecku leków, chcieliśmy zaraz po świętach odwiedzić panią doktor i sprawdzić czy wszystko w porządku. Niestety, 27 grudnia nie był dobry na wizytę. Nie zdołaliśmy się zarejestrować, liczyłam na dobrą wolę lekarza. Okazało, się że w tym jakże świątecznym okresie, kiedy spora grupa osób normalnie pracuje 8 godzin, pani doktor ma skrócone godziny pracy, nie przyjmuje do 14 tylko do 11. Pacjentów sporo, nie zgodziła się nas przyjąć. Czekaliśmy jeszcze, że może inna pani doktor nas przyjmie, ale bezskutecznie. I tak po 2 godzinach w przychodni, wróciłam zła z synkiem i mężem do domu. To wydarzenie przelało czasę mojej goryczy.
I nie wiem dlaczego, przypomniałam sobie, że słyszałam, że kuzynka chodzi z córeczką na masaże stóp i całego ciała. Dodam, że sama amatorsko masowałam mężowi stopy, bo wiem jak rozluźniająco to działa. I wiedziałam o receptorach stóp. Tylko nie wgłębiałam się bardzo w tą wiedzę.
Myślę sobie, zadzwonię. Już na starcie bardzo mi polecała panią masażystkę, że kuzynka tez czuje się lepiej po masażach, bo się im poddała.
Mam telefon i zdeterminowana dzwonię, żeby zapisać się na termin. Pani zapisuje nas na 31 grudnia, zrezygnowała z planów sylwestrowych i miała godziny wolne. Jedziemy.
Pani bardzo dobre wrażenie na mnie wywarła, profesjonalizm i szczerość. Dodam, iż przed wizytą dokładnie zapoznałam się z akupresurą, z receptorami, poczytałam sporo.
Obecnie jesteśmy po 3 masażu, dzisiaj mamy następny. Odkąd zaczęliśmy masaże odstawiłam bezczelnie krople do nosa. Później pani mówi, żeby nie podawać żadnych leków (zdradziłam, ze powoli odstawiamy, ale flonidan i inhalację z lekiem przeciwzapalnym robiliśmy  nadal).
Pani stwierdziła: ma bardzo dużo przypadków dzieci z alergiami, a przecież powodem  są źle działające nerki.  Powiedziała, że masaże i duża ilość wody oczyszczą nerki i dziecko będzie zdrowe.
Już po pierwszym masażu (stopy i ciałko), który trwał 45 minut, synek zaczął lepiej oddychać. Miał bowiem przez ostatnie dni przytkane zatoki, nie miał katarku, a śluz połykał i troszkę przez nosek mówił. Specjalnie notowałam jego samopoczucie przed masażem. Następnego dnia synek oddycha normalnie.
Następny masaż 5 stycznia rano. Po tym masażu odstawiłam wszystkie leki synkowi.(jaka to radość)
7 styczeń - masaż
10 styczeń - masaż, czyli dzisiaj.
Muszę powiedzieć, że wiedziałam, że mu to pomoże, po wiem, że receptory są w stopie i nie neguję medycyny naturalnej.
Synek był w przedszkolu 2,3 4 stycznia i 7,8 również.
Żadnego kaszlu, śpi spokojnie, co ważne żadnego kaszlu rano - oskrzela bowiem dają o sobie znać rano. Po 2 masażu synek kaszlał dość intensywnie rano, ale przez 2 minuty. Był to kaszel suchy, a za chwilkę mokry. Po tym incydencie cisza. Sądzę, że organizm chciał się pozbyc zalegającej wydzieliny i się pozbył.
Dla rodziców, którzy leczą swoje dzieci sterydami, tak jak myśmy to robili, niech będzie to wskazówka, że nie tędy droga.
Pani masażystka w tak zdecydowany sposób znalazła drogę wyleczenia synka. Nerki są odpowiedzialne za usuwanie toksyn, jeśli nerki nie funkcjonują prawidłowo i mało pijemy, to nie oczyszczamy organizmu. Trzeba uaktywnić masażem nerki, układ moczowy, pęcherz, a potem zwiększać dawki wody (Uwaga, nie soczków, herbat, tylko czystej wody niegazowanej !!!!!!!!!!!) Herbata nawadnia, a woda oczyszcza!!!!!!!!!!!!!!! To są jej słowa!!!!!!!!!!!!!!
Synek pił  chyba sporo, ale kompociki, herbatki, czasem soczki, napoje. Już po pierwszym masażu zanotowałam: synek prosi o wodę!!! Powiem tylko, że nie miał do niej wstętu, bo uczyłam go że wodę też się pije więc znał jej smak Pił ją razem ze mną.
Dużo częściej prosił o wodę i teraz pija prawie tylko wodę. I nie kaszle, brak zablokowanych zatok. Jestem bardzo szczęśliwa!!!!
Dodam, iż razem z mężem również poddaliśmy się masażom, bo pani wywarła na nas bardzo dobre wrażenie, swoim profesjonalizmem.
Choruję na boreliozę i po 2 miesiącach antybiotyków, mam dość. Zakażenie mocne, a nie chce odpuścić. Sama czekam na rezultaty po całej serii masaży - 10.
Pozdrawiam

misiolina

  • Zasłużony
  • *****
  • Wiadomości: 1104
Odp: naturalne sposoby na walkę z alergią
« Odpowiedź #5 dnia: Styczeń 10, 2013, 17:02:28 »
Witam,
Muszę podzielić się wiedzą, którą ostatnio zdobyłam. Macie Państwo dzieci, które w którymś momencie swojego życia nagle są alergikami, pojawia się wrażliwość na roztocza, pyłki drzew, itd. U nas mieliśmy podobny problem. Synek zdrowiutki, żadnych większych problemów, przeziębienia wręcz nie występowały, kiedy miewał katar nawet sobie nie przypominam. Sama radość. Niestety przyszedł czas, kiedy radość skończyła się. Razem w wrześniem synek poszedł do przedszkola, i po 2 tygodniach zapalenie płuc, kiedy nigdy wcześniej na nie nie chorował. Wyleczone antybiotykiem. Po 2 tygodniach, znów kaszel, pani pediatra słyszy coś w oskrzelach. A z uwagi na to, że mąż był astmatykiem, podejrzewa podobną skłonność i kieruje nas do pulmonologa. Jest październik. Pani doktor zleca testy, wychodzi alergia na roztocza kurzu domowego. No i mamy przyczynę.  Początkowo, pani doktor daje Flonidan rano 5 ml i Promontę na noc. Po miesiącu  jesteśmy zapisani na wizytę, jednakże leki skończyły się kilka dni przed wizytą. Myśleliśmy, że nic dziecku nie będzie, jakos nie zdawaliśmy sobie sprawy, że ta alergia dotychczas zdrowego dziecka jest tak silna. Myliliśmy się. W nocy bezpośrednio przed wizytą u pani doktor, synek tak zaczął kaszleć, kaszel suchy duszący, że buzia tylko na krótkie chwile mu się zamykała. No to pędzimy na 8.00  na wizytę, pani słyszy tak kaszlące dziecko i każe nam od razu wchodzić, po czym dowiadujemy się, że ono się już dusi.
Oto co zaleciła:lek przeciwzapalny Pulmicort  3xdziennie i Berodual rozszerzający oskrzela 2xdziennie -wszystko do inhalacji, Flonidan rano i na noc Promonta w dalszym ciągu. Dodatkowo Encorton na duszności w zmniejszanych dawkach przez kilka dni. Oczywiście synek miał taki troszkę cieknący katarek z noska, więc na 3 latka jest Buderhin do noska 2 razy dziennie. No to idziemy z tą armatą leków do domu, po tygodniu robienia inhalacji kupiliśmy swój inhalator Omnibus. I działamy dla dobra dziecka. Po 4 dniach wracamy do pani doktor, zadowolona z rezultatów, odstawiamy encorton i berodual działamy pozostałym zestawem. No trudno, jak trzeba to dla dobra dziecka działamy. Dziecko zdrowe poszło do przedszkola zupełnie doleczone, nie kaszlące. Po 4 dniach przedszkola kaszle, a że był to okres przedświąteczny - idę za radą męża, aby włączyć mu lek Berodual w dawce, którą zalecała wcześniej pani pulmonolog i po kilku dniach terapii przechodzi kaszel. Aha, dodam, iż zmienilismy sposób aplikacji leków: na inhalację potrzeba 7 minut, a czas przed przedszkolem bezcenny, więc kupiliśmy AeroChamber Plus, aby inhalacja trwała 10 sekund, na co synek przystał z uśmiechem. Nudziły mu się inhalacje. Wydatek kolejnych 120 złotych:)
Święta się zbliżały, a ja myślę sobie: dotąd zdrowe dziecko, przez najbliższych kilka lat będzie musiało cały czas brać te wszystkie leki, bo pani doktor mówi, że czynnika, który wywołuje alegrię nie da się wykluczyć!!!!!! No bardzo fajnie, ścieram kurze, biegam, chcę teściom wyrzucać stare dywany -obłęd. A co z przedszkolem, nie wyeliminuję stamtąd roztoczy. Poddaję się.
Myślę - nie - musi być inne wyjście.
Co więcej: po samowolnym podaniu dziecku leków, chcieliśmy zaraz po świętach odwiedzić panią doktor i sprawdzić czy wszystko w porządku. Niestety, 27 grudnia nie był dobry na wizytę. Nie zdołaliśmy się zarejestrować, liczyłam na dobrą wolę lekarza. Okazało, się że w tym jakże świątecznym okresie, kiedy spora grupa osób normalnie pracuje 8 godzin, pani doktor ma skrócone godziny pracy, nie przyjmuje do 14 tylko do 11. Pacjentów sporo, nie zgodziła się nas przyjąć. Czekaliśmy jeszcze, że może inna pani doktor nas przyjmie, ale bezskutecznie. I tak po 2 godzinach w przychodni, wróciłam zła z synkiem i mężem do domu. To wydarzenie przelało czasę mojej goryczy.
I nie wiem dlaczego, przypomniałam sobie, że słyszałam, że kuzynka chodzi z córeczką na masaże stóp i całego ciała. Dodam, że sama amatorsko masowałam mężowi stopy, bo wiem jak rozluźniająco to działa. I wiedziałam o receptorach stóp. Tylko nie wgłębiałam się bardzo w tą wiedzę.
Myślę sobie, zadzwonię. Już na starcie bardzo mi polecała panią masażystkę, że kuzynka tez czuje się lepiej po masażach, bo się im poddała.
Mam telefon i zdeterminowana dzwonię, żeby zapisać się na termin. Pani zapisuje nas na 31 grudnia, zrezygnowała z planów sylwestrowych i miała godziny wolne. Jedziemy.
Pani bardzo dobre wrażenie na mnie wywarła, profesjonalizm i szczerość. Dodam, iż przed wizytą dokładnie zapoznałam się z akupresurą, z receptorami, poczytałam sporo.
Obecnie jesteśmy po 3 masażu, dzisiaj mamy następny. Odkąd zaczęliśmy masaże odstawiłam bezczelnie krople do nosa. Później pani mówi, żeby nie podawać żadnych leków (zdradziłam, ze powoli odstawiamy, ale flonidan i inhalację z lekiem przeciwzapalnym robiliśmy  nadal).
Pani stwierdziła: ma bardzo dużo przypadków dzieci z alergiami, a przecież powodem  są źle działające nerki.  Powiedziała, że masaże i duża ilość wody oczyszczą nerki i dziecko będzie zdrowe.
Już po pierwszym masażu (stopy i ciałko), który trwał 45 minut, synek zaczął lepiej oddychać. Miał bowiem przez ostatnie dni przytkane zatoki, nie miał katarku, a śluz połykał i troszkę przez nosek mówił. Specjalnie notowałam jego samopoczucie przed masażem. Następnego dnia synek oddycha normalnie.
Następny masaż 5 stycznia rano. Po tym masażu odstawiłam wszystkie leki synkowi.(jaka to radość)
7 styczeń - masaż
10 styczeń - masaż, czyli dzisiaj.
Muszę powiedzieć, że wiedziałam, że mu to pomoże, po wiem, że receptory są w stopie i nie neguję medycyny naturalnej.
Synek był w przedszkolu 2,3 4 stycznia i 7,8 również.
Żadnego kaszlu, śpi spokojnie, co ważne żadnego kaszlu rano - oskrzela bowiem dają o sobie znać rano. Po 2 masażu synek kaszlał dość intensywnie rano, ale przez 2 minuty. Był to kaszel suchy, a za chwilkę mokry. Po tym incydencie cisza. Sądzę, że organizm chciał się pozbyc zalegającej wydzieliny i się pozbył.
Dla rodziców, którzy leczą swoje dzieci sterydami, tak jak myśmy to robili, niech będzie to wskazówka, że nie tędy droga.
Pani masażystka w tak zdecydowany sposób znalazła drogę wyleczenia synka. Nerki są odpowiedzialne za usuwanie toksyn, jeśli nerki nie funkcjonują prawidłowo i mało pijemy, to nie oczyszczamy organizmu. Trzeba uaktywnić masażem nerki, układ moczowy, pęcherz, a potem zwiększać dawki wody (Uwaga, nie soczków, herbat, tylko czystej wody niegazowanej !!!!!!!!!!!) Herbata nawadnia, a woda oczyszcza!!!!!!!!!!!!!!! To są jej słowa!!!!!!!!!!!!!!
Synek pił  chyba sporo, ale kompociki, herbatki, czasem soczki, napoje. Już po pierwszym masażu zanotowałam: synek prosi o wodę!!! Powiem tylko, że nie miał do niej wstętu, bo uczyłam go że wodę też się pije więc znał jej smak Pił ją razem ze mną.
Dużo częściej prosił o wodę i teraz pija prawie tylko wodę. I nie kaszle, brak zablokowanych zatok. Jestem bardzo szczęśliwa!!!!
Dodam, iż razem z mężem również poddaliśmy się masażom, bo pani wywarła na nas bardzo dobre wrażenie, swoim profesjonalizmem.
Choruję na boreliozę i po 2 miesiącach antybiotyków, mam dość. Zakażenie mocne, a nie chce odpuścić. Sama czekam na rezultaty po całej serii masaży - 10.
Pozdrawiam

skąd jestes, gdzie ta masażystka przyjmuje??
Mala.2012

Mamalińska

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 2
Odp: naturalne sposoby na walkę z alergią
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 11, 2013, 14:11:22 »
Witam,
Jestem z Rzeszowa, a pani prowadzi firmę Dotyk natury w Zaborowie, za Czudcem na Podkarpaciu.

Ps. Niestety, po miesiącu nie przyjmowania leków, okazało się, że synek ma zapalenie oskrzeli:(
Nie wiem, chyba troszkę za szybko się ucieszyliśmy. Jestem jednak dobrej myśli, wydaje się, ze ciągle stykanie się z wirusami, bakteriami i roztoczami w przedszkolu skumulowało się i organizm nie dał sobie rady. Jako matka, poddałam się i nie brnęłam uparcie w masaże. Podałam mu leki w postaci inhalacji, jak pediatra zalecił. Pulmicort, Berodual i syrop prawoślazowy, i Bactrim. Bo podobno, oskrzela miał bardzo brzydkie.
Na masaże w dalszym ciągu chodzimy, nie rezygnuję z nich, myślę tylko, że tak od razu nie pomogą, myśmy tak z dnia na dzień zrezygnowali z leków. Może trzeba to troszkę ostrożniej robić i powoli.
Muszę powiedzieć, ze w zasadzie już po pierwszej dawce leków synek lepiej się czuł, wrócił mu apetyt, ale oskrzela miał zwężone, bo pobiegał troszkę i zmęczył się. To nie było normalne dla niego. W piątek zaczął przyjmowanie leków, już w sobotę było super, ale tak mokry, brzydki kaszel ma, takiego nie słyszałam jeszcze u synka. W nocy śpi spokojnie.
Dziwne procesy zachodzą w organiźmie, bo przed stwierdzeniem u synka zapalenia oskrzeli, dokładnie z wtorku na środę synek bardzo brzydko sucho kaszlał. Jak zaczął od 20, tak pewnie skończył by rano. O północy podaliśmy mu połówkę Encortonu i przespał spokojnie resztę nocy.
Wierzę pani masażystce, więc liczę, że jeszcze po kilku masażach i synek przełamie alergię. Bo co mi pozostaje, jak nie wiara, że organizm się wzmocni i poradzi sobie sam. Nie chcę mu cały czas podawać tych sterydowych leków. Po kilku dniach widzę, ze synka troszkę pobudzają za bardzo, troszkę złości się bardziej niż zwykle. Pomagają, ale...
Ach te dylematy rodzicielskie. Ale zrobimy wszystko, aby mieć zdrowe, tryskające energią dziecko, bez takich małych w stosunku do problemów innych problemików.
Pozdrawiam was wszystkich - rodziców.

Bohatyaor

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 1
Odp: naturalne sposoby na walkę z alergią
« Odpowiedź #7 dnia: Kwiecień 26, 2016, 12:22:25 »
Muszę powiedzieć, że wiedziałam, że mu to pomoże, po wiem, że receptory są w stopie i nie neguję medycyny naturalnej.
Synek był w przedszkolu 2,3 4 stycznia i 7,8 również.????




https://mydoctorbob.com/
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 22, 2018, 17:18:06 wysłany przez Bohatyaor »

BMaj

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 5
Odp: naturalne sposoby na walkę z alergią
« Odpowiedź #8 dnia: Listopad 14, 2016, 10:05:52 »
nie jestem przekonana do naturalnych metod, chyba że przyjmowanie wapna jest naturalne ;) koleżanka próbowała naturalnie wyleczyć córkę z alergii na sierść, udała się do jakiegoś psedospeca który zapisywał małej różne spcyfiki, a jak rpzeczytała skład to były tam tylko zioła, woda i witaminy :/